ROZKOCHANY W UŚMIECHU

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach. A ja siedziałam u Niego na kolanach. Siedziałam i uśmiechałam się do Maleńkiego mojego radośnie. Od ucha do ucha! Patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i uśmiechem. Zakochany… Dotykał dłonią mojego… uśmiechu. Nie wiem jak można dotykać uśmiech, ale ON dotykał…

„Miałam o tym opowiedzieć przedwczoraj lub wczoraj, ale wypadło…”

„Ale wypadlo, że opowiesz dzisiaj!” – wyszeptal Najdroższy z cudnym uśmiechem.

„Tak!” – szepnęłam z uśmiechem.

Umiłowany wciąż ten mój uśmiech dotykał, głaskał, pieścil… I sprawiał, że pragnęlam się dla Niego uśmiechać. Dla Niego i do Niego…

Codziennie staram się słuchać ojca Adama Szustaka. Lubię jego audycje, m.in „Wstawaki”. W sobotę miałam imieniny. I przyszedł do mnie gość, moja ciocia. I „Wstawakow” włączyć nie zdążyłam. Ciocia składając mi życzenia mówiła:

-I uśmiechaj się często, Moniko! Masz piękny uśmiech. Racz nas nim jak najczęściej! Jak do tej pory!

Podziękowalam serdecznie!

A w niedziele włączyłam sobie sobotnie „Wstawaki“. I słuchając otwieralam coraz bardziej oczy ze zdumienia i zastygłam w uśmiechu od ucha do ucha!!! Ojciec Adam mówił o mnie! (Oczywiście nie imiennie o mnie, ale wiedziałam że to o mnie mówi) O moim uśmiechu. I… o czymś jeszcze!

Zresztą posłuchajcie:

Siedziałam więc teraz Umiłowanemu mojemu na kolanach, a On dotykał mój uśmiech i głaskał go z czułością wielką. Patrzył we mnie…

„Tak, Maleńka Moja! Zakochany jestem w Twoim uśmiechu! Rozkochany!!! Rozkochalas Mnie w uśmiechu swoim!!!”

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. A ja uśmiechałam się do Niego! Z całego serca!!!

Read more