JESTEM DAREM

Byliśmy w górach mojej modlitwy. A raczej ponad szczytami gór. Najdroższy siedział na chmurce. A ja leżałam w Jego objęciach. Cierpiąca, obolała bardzo. I bardzo tańcząca. Umiłowany cały był Miłością i cały był dla mnie… Otulał mnie Sobą. Miłością. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i współczuciem.

„Cierpisz bardzo, coraz bardziej… Prawda, Maleństwo Moje kochane?”- spytal delikatnie dotykając dłonią miejsca w moim ciele, które bolało mnie najbardziej.

„Tak, ostatnio coraz bardziej.”

„Pięknie tańczysz dla Mnie! Prześlicznie!!!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego!

„Cieszę się że Ci się podoba, Maleńki!”

A po chwili dodałam:

„Wczoraj pani redaktor z OREMUSem przysłala poprawione modlitwy wiernych. Do autoryzacji. Autoryzowałam!”

Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. A ja mówiłam dalej:

„A wiesz? Jedna pani z naszej parafii co tydzień czyta na Mszy świętej drugie czytanie. I czyta je z OREMUSa. Cieszę się bardzo, że we wrześniu będzie czytać z ‚mojego’ Oremusa!”

„To jest Twój dar dla Mnie na ołtarzu!” – wyszeptal Najdroższy z mocą.

„Modlitwa i taniec…” – szepnęłam z uśmiechem.

„Nie tylko! Ty cała jesteś dla Mnie Darem! Cała, od stóp do głów!!!”

Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego od ucha do ucha. Nagle zabolało mnie tak bardzo, że aż jęknelam.

„Tak bardzo Cię bolą, Slicznosci Moja…” – wyszeptal Najdroższy poruszony wielce.

„To nic, mój Maleńki! Ty na Krzyżu stales się Darem dla mnie. Ja pragnę dla Ciebie!!!”

„Jesteś darem! Ślicznym Darem!!!”

Umiłowany zaczął dotykać i całować moje obolałe ciało… Tańczylismy długo. W wielkiej, ogromnej Miłości!

Read more