NIEBO ŁĄCZY SIĘ Z ZIEMIĄ…

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Siedzieliśmy na półce skalnej przed wejściem do skalnej szczeliny. Maleńki siedział i ja siedziałam przy Nim. Umiłowany obejmował mnie z Miłością i czułością wielką. I ja Go obejmowałam. Siedzieliśmy w milczeniu i patrzylismy przed siebie… Z zachwytem patrzyliśmy… Przed nami rozpościeral się widok przecudny! Góry mojej modlitwy skąpane w słońcu. Zalane słońcem… Całe oświetlone blaskiem niezwyklym! Nie było nawet skrawka cienia! Tylko światło jasne i ciepłe… Wiele szczytów było schowanych, ukrytych w słońcu! W jego promieniach… A góry tuliły się do słońca… Wyciągały jakby swoje ramiona i otulały słońce… A ono w nich odpoczywalo… Góry zniklaly w Światłości, w słońcu. Niebo łączyło się z ziemią. A ziemia z niebem.

„Tak jest w moim sercu, mój Śliczny! Jest w nim Twoje światło i Twój porządek!” – szepnęłam z zachwytem.

„Maleńka Moja… BEZ Twojej miłości, zaufania i oddania nie zdołał bym w Tobie uczynić niczego!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.

Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Czule i słodko… Położyłam głowę na ramieniu Umiłowanego mojego ON obejmował mnie z Miłością bezgraniczna. I ja Go obejmowałam.

Niebo łączyło się z ziemią… i ziemia łączyła się z Niebem. W objęciach…

Read more