Wczoraj wieczorem nad niebo mojego życia natarla burza! Z piorunami, grzmotami, z hukiem wielkim! I to ze strony z której się nie spodziewałam. I to bolało mnie najbardziej… że właśnie od tej strony.

Lezalam w objęciach Maleńkiego mojego. Obolała cała. Bolało mnie całe ciało. Każdy mięsień, nerw, kosteczka. Bolało fizycznie. Ale nie tylko. Najbardziej bolało mnie serce… Poorane. Posieczone piorunami. Ostrymi jak ciernie… Patrzyłam w Najdroższego w milczeniu. Umiłowany też milczał. Patrzył we mnie z czułością, tkliwoscia… Miłość sama! Patrzył we mnie… cierpiał ze mną! Maleńki mój…

„Mój Słodki… jak dobrze, że jesteś! Tylko Ty wiesz co przeżywam, czego doświadczam! Tylko Ty mnie rozumiesz. Jak dobrze, że mogę przyjść do Ciebie i troszkę odetchnąć! Jak dobrze, że jesteś ze mną, Maleńki mój!!! Jak dobrze, że ze mną jesteś!!!”-szepnęłam z trudem wielkim.

Umiłowany patrzył we mnie poruszony i wzruszony niezmiernie!

„Jak dobrze, że Ty ze mną jesteś, Śliczna Moja!”

„Że ja z Tobą jestem?! Nie rozumiem, Najdroższy mój?!” – szepnęłam zdumiona do głębi.

„Wielu innych, gdyby doświadczali i przezywali tego co Ty, Maleńka, dawno by odeszli ode Mnie… Zostawili by Mnie samego!”

Zaśmiałam się z lekkością!

„Ale ja nie jestem ‚wielu innych’, Najdroższy mój!!! Ja jestem ja! Maleńka Twoja. I nie mam zamiaru nigdzie odchodzić!”

I uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha! Promiennie i radośnie! Najdroższy uśmiechał się do mnie cudnie!!! Pięknie! Świetlscie! Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I nadal trwalismy w uśmiechu. W miłosnym uśmiechu. A moje serce bolało mnie coraz mniej… i mniej.

„Ucieszę Cię dzisiaj, Slicznosci Moja!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia bezdenna.

Rzeczywiście!!! Ucieszył mnie! Bardzo!!!

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz