MIŁOŚĆ MA MOC!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich byliśmy. Ja leżałam na trawie a Najdroższy siedział przy mnie. Dotykał Swą dłonią mojego policzka i głaskał go z czułością. Ujęłam dłoń Maleńkiego mojego w swoje ręce i ucalowalam ją. Potem podnioslam Jego dłoń i wpatrywalam się w Ranę. Była czerwona i świetlista bardzo!
„Boli Cię…? Bardzo Cię boli, Maleńki mój?” – spytalam prawie bezglosnie.
„Nie,, nie boli Mnie, Maleńka” – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem.
„Naprawdę…?! – dopytywalam zdziwiona.
„Dzięki Tobie MNIE nie boli.”
„Ale…”
„Nie wierzysz mi?” – spytal Najdroższy wciąż się cudnie uśmiechając.
„Wierzę, mój Śliczny. Ale może mówisz tak, żeby mi bólu nie sprawić? Żeby mnie serce nie bolało? Nie chcę żeby Cię bolało! A jeśli musi Cię boleć, to niech boli mnie, a nie Ciebie!”
„Twoja miłość sprawia, że Mnie nie boli, Słodka Moja!”
„To moja miłość ma taką moc?!!” – spytalam zdumiona do głębi serca.
„Oczywiście! Miłość ma moc!”
Umiłowany uklękl przede mną. Pochylił się nade mną tak, że zasłanial mi całe niebo. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptal:
„Bardzo Cię bolą, prawda, Maleńka Moja?”
Nie mogłam zaprzeczyć! Nie mogłam powiedzieć, że nie!
„Bardzo… Maleńki mój!”
„A gdybym Cię nie spytał, sama nie powiedziałabys Mi o tym, prawda?”
Nie odpowiedziałam. Milczałam. Brak odpowiedzi też było odpowiedzią. Umiłowany patrzył mi głęboko w oczy…. Cały był Miłością i cały był dla mnie.
„Twoja miłość nie tylko sprawia, że Mnie nie boli. Ale uszczęśliwia Mnie bardzo, Maleńka!”
Najdroższy położył Swą głowę na moim sercu, a ja objęłam Go z czułością. Tańczylismy bardzo! W wielkiej intymności…