NA JEGO CHWAŁĘ!!!

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca leżałam. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i tulil mnie do SERCA Swego. Patrzył we mnie… Miłość sama! Cały był Miłością, cały był mój i cały był dla mnie.. I ja patrzyłam w Umiłowanego mojego. Z miłością. I cała byłam Jego i dla Niego cała. Uśmiechałam się do Maleńkiego i On uśmiechał się do mnie cudnie. Promienial cały uśmiechem, radością i szczęściem. SERCE Jego biło dla mnie, a moje biło dla Niego. Milczeliśmy. Nie potrzeba było słów. Trwalismy w Miłości i bliskości. We wzajemnej Obecności i uśmiechu… Patrzyłam w Najdroższego i było mi tak dobrze. Byłam najszczęśliwsza w kosmosie!!! Patrzyłam w Maleńkiego mojego…. Pragnęlam cała być na Jego chwałę. Żyć na Jego chwałę! Malować! Pisać na Jego chwałę! Uśmiechać się na Jego chwałę. Pragnę Go chwalić każdym biciem serca i każdym oddechem… I cierpieć na chwałę! Tak! Na chwałę Najdroższego mojego! A gdy umrę i pójdę do Niego na rączki pragnę Go chwalić! Całą wieczność!!!
Chwalić Umiłowanego mojego!