PIĘKNE DNI!

Siedzieliśmy na półce skalnej przed wejściem do skalnej szczeliny. Najdroższy mój i ja. Obok siebie siedzieliśmy. A przed nami rozpościeral się widok na góry mojej modlitwy. Umiłowany trzymał moje ręce w Swoich dłoniach. Patrzył we mnie poważny i uroczysty.
„Przed Tobą trudne dni, Maleńka Moja. Coraz trudniejsze…” – wyszeptal patrząc mi w oczy głęboko.
„Wiem, mój Śliczny. Wiem! Ale będziesz ze mną w te dni, prawda? Będziesz przy mnie?”
Maleńki spojrzał we mnie wymownie.
„Wiem, że będziesz przy mnie, Najdroższy mój. Wiem!”
„Nie zdziwiło Cię, że powiedziałem o coraz trudniejszych dniach, ani nie wystraszyło.,Moja Śliczna.”
Popatrzyłam w Umiłowanego z pobłażliwym i czułym uśmiechem.
„Najdroższy… co ma mnie zdziwić, albo wystraszyć… Przecież ja już żyję w trudnych dniach. A że będą one coraz trudniejsze to było do przewidzenia. Więcej! To oczywiste!”
„Oczywiste?!”
„Idę za Tobą, prawda? A Ty lekko nie miałeś kiedy chodziles po ziemi. Więc dlaczego ja mam mieć lekko?”
I spoglądając w niebo szepnęłam z uśmiechem:
„Lekko to będę miała Tam! U Ciebie na rączkach!”
Maleńki patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach!
„Tam Ci wszystko wynagrodzę! Zobaczysz, Maleńka Moja! Każdy ból, każde cierpienie, każdą ranę, każdy smutek, lzę! Będę Cię pieścił, całowal…!!! Zoba…”
Wyjęłam dłoń z dłoni Najdroższego mojego i przyłożyłam do Jego ust.
„Pieścić i całować możesz mnie już teraz, mój Słodki! Pragnę Twoich pieszczot… pocałunków! Moje serce ich pragnie!!!”
Maleńki rozpromienil się ogromnie nade mną!! Wziął mnie w objęcia. I pieścił i całowal moje serce.
Tonęlam w Miłości Słodkiego mojego. Pomyślałam że przede mną piękne dni. Bardzo piękne!