Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z tkliwoscia i patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem… Z uwielbieniem… jak w obrazek… Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Poruszona bardzo, bardzo… Patrzyłam Mu w oczy i rozmyślalam…
Wróciły koszmary z przeszłości. Najgorsze dni mego dzieciństwa. Otóż…
Wczoraj próbowamo, może nieświadomie (nieważne kto, i w jakich okolicznościach), sprawić żebym myślała o sobie, że jestem rzeczą, której nikt nie kocha, nikt nie chce, nie potrzebuje i która jest bezużyteczna. I tylko przeszkadza. Takie myśli kiedyś były u mnie na porządku dziennym. Były one skutkiem bicia, policzkowania. I wczoraj wszystko to wróciło. Jako obraz. Stałam przed nim. Obraz zachęcał do wejścia w niego. Stanęłam przed nim. Twarzą w twarz. Popatrzyłam, nie powiem, że obojętnie, serce lekko zabolało gdy w niego patrzyłam. Popatrzyłam, minęłam go. I poszłam dalej. Kiedyś pewnie bym w niego weszła. Weszła bym w użalanie się nad sobą. W rozpamiętywanie jaka to jestem biedna, niekochana, niechciana… itp itd. Teraz popatrzyłam i minęłam. Jak się mija przechodniów na ulicy. Minęłam. I poszłam dalej. Przed siebie. Poszłam z podniesioną głową! Za Umiłowanym moim.
Najdroższy patrzył we mnie z zachwytem!
„To Twoje zwycięstwo, Maleńka Moja!”-wyszeptal z ogniem w oczach
„Nie! To Twoje zwycięstwo we mnie, Najdroższy!”
„To Twoje zwycięstwo, Najmilsza!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha!!! Dotknęłam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Śliczny mój… To nasze zwycięstwo! Nasze wspólne zwycięstwo!!!”
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil! I patrzył we mnie taki świetlsty, taki jasny! I taki we mnie zakochany!!!
„Tak, Moja Słodka! To jest nasze zwycięstwo! Nasze!”
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem.
Patrzyliśmy w siebie nawzajem. Z miłością! W uśmiechu! W szczęściu! I bliskości bez granic! Cieszylismy się naszym zwycięstwem!!!

To było moje pożegnanie z przeszłością. Już nią nie żyję! Nie żyję też przyszłością. Nie martwię się co będzie jutro. Żyję tu i teraz. Dzisiaj.
Bardzo podobają mi się słowa św. Jana Pawła II:
„Wczoraj do ciebie nie należy, jutro niepewne. Tylko dziś jest twoje.”
Zyję więc dziś!

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz