W MOICH RAMIONACH…

Byłam w pustym kościele. Na ołtarzu stała piękna, bardzo bogato zdobiona monstrancja. A w niej jasnial Umiłowany mój. Ukleklam przed Nim. I patrzyłam chwilę w Maleńkiego mojego w milczeniu… Potem wyszeptalam wpatrzona w Niego z tkliwością:
„Pewnie Ci ciasno i zimno w tym złocie, mój Śliczny! Chodź do mnie! U mnie jest ciepło i miejsca dużo dla Ciebie! Chodź do mnie… Ja Cię obejme utule, ukołysze… Chodź do mnie, pro…”
Zanim jeszcze skończyłam mówić… Hostia wyszła ze złotej monstrancji i weszła do serca mojego!

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Ja siedziałam na kamieniach. A Najdroższy siedział u mnie na kolanach! Tak! Trzymałam w ramionach, w objęciach Maleńkiego mojego i tuliłam do serca swego. Śliczny mój patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i zachwytem! Dotykał dłonią mojego policzka i głaskał go z czułością wielką. Uśmiechałam się do Niego radośnie! Zakochana i zachwycona cała! Cała byłam Jego i dla Niego cała…
„Jak dobrze Mi u Ciebie, Slicznosci Moja! Jak dobrze! U Ciebie ciepło i miejsca dużo dla Mnie! Jak dobrze Mi w Twoich objęciach, Najmilsza Moja!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.
Ujęłam Jego dłoń i ucalowalam ją czule.
Zbliżyłam twarz do twarzy Umiłowanego…
„Maleńki mój…” – szepnęłam z miłością.
I przytuliłam policzek do Jego policzka… Trwalismy w miłości i intymności… Maleńki mój i ja.

Read more

O ADORACJI

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem! Uśmiechał się do mnie cudnie. Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i zachwycona cała! Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Kocham Ciebie moj Śliczny! Kocham Ciebie!” Pomyślałam że adoruję Maleńkiego mojego… Tak! Adoruję!
„A czym jest dla Ciebie adoracja, Maleńka Moja?” – spytal uśmiechając się do mnie Najdroższy.
„To spotkanie zakochanych!”
„Randka?!”
Zaśmiałam się perliscie!
„Można to tak nazwać, bo przecież randka to spotkanie zakochanych! Ale nie… Adoracja to coś bliższego, bardziej intymnego, głębszego niż randka…”
„Bycie z sobą jak mąż z żoną?” – pytał dalej Najdroższy.
„Też… Ale to spotkanie jeszcze bliższe, jeszcze bardziej intymne, jeszcze głębsze… Nie potrafię opisać…”
I wtedy nagle usłyszałam bicie swojego serca… Biło równo, rytmicznie, miarowo.
„Ko-cham Cie -bie, ko -cham Cie–bie!!!”
„Tak!!! – krzyknęłam – Adoracja to spotkanie w rytmie bicia serc! Twojego i mojego!”
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną. Rozświetlil! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Rozmyślalam dalej…
„W adoracji jestem cała dla Umiłowanego mojego. Cała dla Niego!!! Mówiąc kolokwialnie, można powiedzieć że mi się to opłaca. Bo gdy ja jestem cała dla Ślicznego mojego to On jest cały dla mnie! Cały dla mnie! Oddany mi całkowicie! Obezwladniony moim oddaniem… Mogę z Nim zrobić wszystko, niczego mi nie odmówi!… Najdroższy mój! Mój Śliczny… ”
Trwalismy w miłości i bliskości… Spotkanie zakochanych. W rytmie bicia serc…

Read more

JESTEM KOBIETĄ!

Wczoraj pierwszy raz w życiu wzięłam torebkę do kościoła. Pierwszy raz w życiu!!! Przed mszą patrzyłam na wchodzące do kościoła panie. I zauważyłam że prawie każda miała ze sobą torebkę. Do tej pory tego nie zauważyłam. Nie patrzyłam na to. Szczerze mówiąc nie obchodzilo mnie to. I może to zabrzmi głupio, dziecinnie i infantylnie, ale patrząc na te panie poczułam że jestem kobietą. Tak! Podobnie poczułam się jak dwa lata temu byłam pierwszy raz w życiu u fryzjera. Poczułam że jestem nie tylko „osobą niepełnosprawna, wymagającą całkowitej opieki innych osób, ale jestem kobietą. Kobietą, która chce wyglądać pięknie. Wewnętrznie i zewnętrznie. Dla mojego Ślicznego! Dla Umiłowanego mojego!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja, Tańczyliśmy bardzo bardzo intensywnie. Umiłowany obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. W tańcu prowadził! Patrzyłam Ślicznemu mojemu z miłością i uwielbieniem.
„Pragnę być piękną dla Ciebie, mój Śliczny!” – szepnęłam wpatrzona w mojego Oblubienca.
„Jesteś piękna, Maleńka Moja!!! Rozkwitasz!”
„Moje serce było spragnione miłości i gdy ją od Ciebie dostaje, rozkwita!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Tańczylismy bardzo. W wielkiej intymności….

Read more

KTO MNIE RANI….

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam Mu w oczy z miłością.
„Zmęczo…” – szepnęłam z trudem wielkim.
„Wiem, Maleńka Moja… Przetrwałas wczoraj wielką burze!”
Tak, bardzo wielką! Ktoś, bardzo bliski sprawił mi ból, zranił, skrzywdził, upokorzyl… Teraz moje serce było obolałe bardzo i bardzo zmęczone…
Maleńki patrzył we mnie z ogniem w oczach i szeptal z ogniem:
„Kto Ciebie rani, Mnie rani, kto Ciebie krzywdzi, Mnie krzywdzi, kto Ciebie upokarza…”
Przerwałam Umiłowanemu mojemu gwałtownie!!!
„Ale ja nie chcę żeby Ciebie, Maleńki!!! Że mnie wystarczy! Nie chcę, żeby Ciebie…”
Najdroższy patrzył mi w oczy głęboko…
„Ale tak jest, Maleńka Moja! Twoja radość jest Moją radością, Twoje szczęście jest Moim. I Twój ból, cierpienie, upokorzenia są Moimi!”
Położyłam głowę na ramieniu Ślicznego mojego…
„Tak… Odpocznij, Slicznosci Moja! Odpocznij we Mnie! Odpocznij…” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia wielką. Otulał mnie Sobą… Zatapial w Miłości. I czynił z Sobą jedno.

Read more

JAKA JESTEM?

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich byliśmy. Najdroższy leżał na trawie zielonej. A ja pochylalam się nad Nim z miłością… Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem… Cały był Miłością i cały był dla mnie!
„Mój Słodki! Mój Śliczny! Maleńki…!” – szeptałam z czułością.
„Mówisz do Mnie jak MAMA!” – wyszeptal Najdroższy rozpromieniony Miłością.
„Wiem! Mówiłeś mi – szepnęłam z uśmiechem – cieszę się że jestem Ci aż tak bliska… Aż tak! Bo jestem, prawda?!”
„Jesteś! Zmieniłaś się Maleńka Moja! Wciąż się zmieniasz!”
„A jaka jestem, mój Śliczny? Jaką mnie widzisz?”
„Jesteś mężna, dzielna, dobra i piękna!”
„I cała Twoja!!!” – szepnęłam rzucając się na szyję Umiłowanemu mojemu.
„I cała Moja!!!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Przylgnęłam do Niego całą sobą. Sercem i duszą i ciałem. Trwalismy razem, SERCE przy sercu. W Miłości i bliskości bez granic…

Read more

JA JESTEM!

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Dotykalam dłonią policzka Maleńkiego i głaskalam go z czułością. Najdroższy uśmiechał się do mnie cudnie. Promienial Miłością i bliskością bez granic… Uśmiechałam się do Ślicznego od ucha do ucha i patrzyłam Mu w oczy z miłością. W pewnym momencie usłyszeliśmy trzask.
„Ojjj!!! To moje stawy tak trzeszcza! Cała skrzypie i trzeszcze jak stara szafa! Zawiasy zardzewialy!” – zaśmiałam się głośno.
„Starość nie radość…!” – westchnęłam z uśmiechem.
Zamyślilam się… A po chwili zawołałam:
„Zaraz, zaraz! Przecież Ty jako Człowiek jesteś ode mnie młodszy! Wstąpiłes do Nieba w wieku 33 lat. A Tam czas nie istnieje, nie płynie. Jako Człowiek jesteś ode mnie młodszy!!!”
„A jako Bóg?” – spytal Najdroższy z ogniem w oczach.
„Jako Bóg istniejesz od zawsze… Od zawsze!!! Zanim powstał świat, ‚zanim Abraham stał się’…”
„JA JESTEM!” – wyszeptal Maleńki patrząc tylko we mnie…
„TY JESTEŚ… Nie ‚byłeś’, nie ‚będziesz’… JESTEŚ!!! W Tobie przeszłość, teraźniejszość i przyszłość łączy się w Teraz… W wiecznym TERAZ!!! To niesamowite! Niepojęte! To wielka Tajemnica!”
„Zapraszam Cię do Niej, Maleńka Moja! Wejdziesz?!”
„Jasne!!!” – szepnęłam podekscytowana.
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną!
„Posil się, Slicznosci Moja! Żebyś miała siłę zgłębiać tę Tajemnicę.”
Nakarmił mnie Swoim Ciałem. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. A z pocałunkiem zanurzał mnie w Sobie. W JA JESTEM…

Read more

TYLKO ŚLICZNEMU MOJEMU!

Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Potem tańczylismy w górach mojej modlitwy! Tańczyliśmy! Umiłowany mój i ja! Najdroższy obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził. Tańczylismy na stokach górskich i w dolinach. I chmurach! Maleńki patrzył we mnie rozpromieniony uśmiechem i zachwytem!!! Cały był Miłością i cały był dla mnie! A ja cała Jego i dla Niego cała!
„Pięknie wyglądasz z czerwoną torebka, Maleńka Moja! Do twarzy Ci z nią!” – wyszeptal Śliczny mój z czułością.
„Dziękuję, mój Słodki!” – szepnęłam uśmiechając się do Niego od ucha do ucha.
Po chwili zaśmiałam się cicho i wyszeptalam wpatrzona w Umiłowanego:
„Tylko szczerze mówiąc… nie mam gdzie ją nosić…!”
„Możesz choćby do Mnie!” – Najdroższy uśmiechnął się do mnie od ucha do ucha.
„Do Ciebie?!! Do kościoła??!!” – szepnęłam zdziwiona i zachwycona cała.
Umiłowany skinął głową twierdząco. Potakujaco.
„Do tej pory nigdy jeszcze nie nosiłam torebki do kościoła….”
„Najwyższa pora zacząć nosić!”
„Zacznę, mój Śliczny!!!”
Maleńki przytulił mnie do SERCA Swego. Zaczął dotykać moje serce. Jednak kiedy tylko je dotknął, ono natychmiast wyskoczyło z mojego ciała i znalazło się w dłoni Jego. Najdroższy zaśmiał się słodko, zachwycony cały. I patrzył w serce z tkliwoscia i uwielbieniem.
„Chciałam, żebyś wiedział, Maleńki mój. Nie każdemu tak pozwalam. Nie każdy może to zrobić. Ty Jednemu pozwalam! Mojemu Oblubiencowi! Umiłowanemu mojemu! Ślicznemu! Słodkiemu mojemu! Tylko Jemu na to pozwalam!”
Najdroższy patrzył we mnie z ogniem Miłości. Ujął moje serce w obie dłonie i tulil do SERCA Swojego. A wraz z sercem tulil do SERCA mnie całą…

Read more

CIĄGNIE SWÓJ DO SWEGO

Wczoraj po obiedzie włączyłam smartfona, żeby dokończyć i opublikować notke. Patrzę, a tu nowy email. Wchodzę, czytam:
„Droga Pani Moniko!

Zgłaszam się z następną propozycją napisania dla nas modlitw wiernych.
Proponuję sierpień 2020.
Co Pani na to?
pozdrawiam serdecznie

Anna Foltańska
red. OREMUS”
Podnioslam głowę i patrzyłam poruszona na obraz Umiłowanego mojego. Poruszona i uszczęśliwiona… Patrzyłam Mu w oczy, a moje serce szeptalo:
„Najdroższy mój…. to od Ciebie, wiem… Naprawdę wierzysz, że z moimi bardzo bolącymi stawami, z bolaca ręka, dam radę?!! Aż tak bardzo mi ufasz, że wiesz, że…”
Popatrzyłam jeszcze chwilę w Umiłowanego mojego. Potem odpisałam pani redaktor.

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca leżałam. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i zachwytem. Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i rozpromieniona cała!
„Trzeba być szalonym wiedząc że warunki zewnętrzne, że wszystko, że moje obolałe ciało mówi „nie!!!” proponować mi coś takiego! „-wyszeptalam wpatrzona w Słodkiego mojego.
„Trzeba być szaloną wiedząc że warunki zewnętrzne, że wszystko, że Twoje obolałe ciało mówi „nie!!!” zgodzić się na tę propozycję!”- wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości w oczach.
„Czyli oboje jesteśmy szaleni!!!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.
„Ciągnie swój do Swego!” – Umiłowany uśmiechał się do mnie cudnie.
„Bardzo ciągnie… Bardzo!!!” – szepnęłam z mocą. A po chwili dodałam:
„Zgodzilam się tylko dlatego że ufam Ci, że mi pomożesz, Maleńki! Tylko dlatego że Ci ufam!”
„Ciągnie swój do Swego!” – wyszeptal Najdroższy płonąć miłością.
„Bardzo ciągnie! Bardzo!!!”
Najdroższy zanurzał mnie w Sobie. Zatapial w Miłości… Trwalismy razem, SERCU przy sercu. Z SERCA Umiłowanego wyszła Hostia i weszła do serca mojego.
„Maleńka Moja, gdybym nie wiedział, że się zgodzisz, nie zaproponował bym Ci….”
„Ciągnie Swój do swego…”-szepnęłam zachwycona cała.
„Ciągnie bardzo, bardzo, bardzo!!!”- wyszeptalo SERCE Najdroższe.

Read more

CUDA CODZIENNOŚCI

Siedziałam u Umiłowanego mojego na kolanach. Najdroższy obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie z wielką Miłością. Ja też w Niego z miłością patrzyłam.
„Maleńki mój… a może ja nie powinnam tu pisać o rzeczach tak banalnych jak torebka? Jak kupno czerwonej torebki?”
„Dlaczego tak uważasz, Moja Śliczna?” – spytał Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
„Nie wiem… Ale ja we wszystkim widzę Ciebie! Twoją Obecność! Twoje działanie! Twoje cuda! Nawet w czymś takim jak czerwona torebka! Może to głupie, ale…”
Najdroższy zamknął mi usta pocałunkiem i patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„To piękne…”
„Naprawdę?!”
„To bardzo piękne, że dostrzegasz Moje działanie w codzienności, Maleńka!”
„Na każdym kroku, Najdroższy mój! Przenikasz moją codzienność. I mnie przenikasz! Przeswietlasz! Przesiąkasz! Moja codzienność i ja jestem przesiaknieta Tobą, mój Śliczny!”
„Kropla wydrazyla skałę!” – wyszeptal Najdroższy z promiennym uśmiechem.
„A żebyś wiedział! Kiedyś wytworzyłam wokół siebie pancerz, skorupe, żeby już nikt mnie nie skrzywdzil. Ty ją rozpuściles Swoją Miłością!!! Jak mam Ci dziękować, Maleńki mój?! Jak Ci dziękować??!!”
„Uśmiechnij się do Mnie, Maleńka! Ja tak uwielbiam Twój uśmiech!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha. A moje serce wyszeptalo:
„Gdyby moj uśmiech miał być podziękowaniem Tobie, mój Śliczny, to bym musiała się całą wieczność do Ciebie uśmiechać!!! I to by nie starczyło!!!”
Śmialismy się perliscie, Najdroższy mój i ja. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego…

Read more

CZERWONA!

Odkąd pamiętam zawsze miałam czarną torebkę. Dostałam ją od mamy. I choć czarnego koloru nie lubiłam, torebka podobała mi się. Nosiłam ją na różne okazje, do teatru, kina, na różne wyprawy i wycieczki. I w piątek też ją wzięłam na naszą wycieczkę do Żagania. I siedząc w parku nad Bobrem spojrzałam na swoją czarną, stara torebkę. I naszla mnie myśl bardzo nieśmiała, że może czas już kupić sobie nową. Za chwilę naszla mnie druga myśl: „A jakbyś miała kupić sobie torebkę to w jakim kolorze byś ją w kupiła?” Odpowiedź na to pytanie wywołała uśmiech na mojej twarzy. Siedziałam nad rzeką i uśmiechałam się sama do siebie! 😊 No jasne, że czerwoniutka! Czerwona! Tak, gdybym miała teraz kupić sobie torebkę, kupiła bym czerwoną! Innej opcji nie było to. Żaden inny kolor, a w żadnym wypadku czarny, nie wchodził w grę! Tylko czerwony!
I wczoraj weszłam na internety, popatrzeć na torebki. Bez zamiaru kupowania. Chciałam sobie pooglądać, popatrzeć jakie torebki się teraz nosi, jakie są i jakie mi się podobają. I… 😁 zaczęło się od oglądania, a skończyło się na zamówieniu! 😀Zamówiłam sobie prostą, bardzo elegancką, a co najważniejsze, czerwoną torebkę! 😊
A, pokażę Wam! O taką:

Bardzo mi się podoba!

„Ognista… Jak ja teraz!” – szepnęłam uśmiechając się do Umiłowanego mojego z miłością.
Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki uśmiechnął się do mnie cudnie. I patrzył we mnie cały płonący Miłością…
„Nie! Nie jak ja! Jak Ty, mój Śliczny!!!” – szepnęłam wpatrzona w Niego z zachwytem.
„Tak, Moja Słodka płonę z miłości do Ciebie! A Ty czujesz ten Mój ogień w sobie, prawda?”
„Czuję, mój Śliczny!!! Niemal fizycznie! Ale nie jest to ogień niszczący, spalajacy. Przeciwnie! To ogień dający energię, życie! Ogień, który sprawia że chce mi się żyć i że chce mi się chcieć!”
„Tak to ogień Mojej Miłości, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy wpatrzony we mnie jak w obrazek…
„Uwielbiam Twoją Miłość, mój Śliczny!
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.

SERCE Maleńkiego mojego to gorejace Ognisko Miłości…. Leżałam na SERCU Najdroższym…

Read more

NAJLEPIEJ

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich byliśmy. Ja leżałam na trawie zielonej. Leżałam cierpiąca cała, obolała bardzo bardzo i bardzo zmęczona. Bez sił. Najdroższy był przy mnie, był ze mną. Klęczał przy mnie, pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką. Cały był Miłością i cały był dla mnie.
„Przytul….”-szepnęłam z trudem wielkim.
„Tak, Maleńka Moja… Chodź do mnie! Chodź…!”
Umiłowany wziął mnie w ramiona i tulil do SERCA Swego.
„Tu, w Twoich objęciach mi najlepiej, Maleńki mój! Najbezpieczniej i najwygodniej!” – szepnęło moje serce.
Umiłowany patrzył we mnie z wielką Miłością i wzruszeniem.
„Maleńka Moja… Jesteś bardzo dzielna i mężna!”
Domyślilam się, że mówi o moim znoszeniu cierpienia i wszystkiego co jest z nim związane.
„Tylko dzięki Tobie, mój Śliczny!”
Maleńki obsypywal pocałunkami moje cierpiące i zmęczone ciało. Zanurzał mnie w Sobie i czynił z Sobą jedno.

Read more

NIESPODZIANKA

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolankach. Maleńki nakarmil Swoim Ciałem. I patrzył we mnie z zachwytem i czułością wielką. Uśmiechałam się do Niego radośnie! Z miłością.
„Nie zdążyłam wczoraj opublikować notki, Maleńki mój… Jak wróciliśmy zaczęłam pisać i sporą część napisałam, ale potem już nie dałam rady… Oczy mi się zamykaly ze zmęczenia…”
„Nic się nie stało, Maleńka Moja! Dokończysx dzisiaj!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego z wdzięcznością.
„A wczoraj cudnie bardzo było….”
Byłam na wycieczce! Z bratem i bratowa. Przedwczoraj późny popołudniem przyszła do mnie Ania i mówi że jadą na wycieczkę do Zaganoa i pyta czy chcę jechać z nimi. Chciałam! I wczoraj rano pojechaliśmy. Zwiedziliśmy zespół klasztorny poaugustianski. Starą bezcenna bibliotekę z rękopisami dawnymi. Przepiękny kościół pw Zwiastowania NMP. Zamek i park (piszę bardzo ogólnie, jeśli chcecie, możecie poczytać o tych wszystkich zabytkach w internecie). I park. Pozwiedzalismy, pospacerowalismy, odpoczelismy, choć trochę od codzienności. Pani przewodnik opowiadala nam różne ciekawostki. Dowiedziałem się m.in, że św Augustyn przedstawiany jest z małym dzieckiem albo z sercem w dłoni. Albo że św Florian jest nie tylko patronem strażaków, ale i przewodników turystycznych.
-A co łączy strażaków z przewodnikami?! Lanie wody!!! – mówila pani przewodnik ze śmiechem.
Łukasz i Ania wszędzie mnie obwiezli, wszystko pokazali. Łukasz nawet zawiózl mnie na drewniany mostek, żebym sobie popatrzeć na rzekę…
„Ta wycieczka to też jest niespodzianką od Ciebie, mój Śliczny! Uwielbiam Twoje niespodzianki!!!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie i patrzył we mnie z wielką Miłością.
„Ty jesteś Moją Niespodzianką, Maleńka Moja! Moją Niespodzianką dla świata!”
„Wybacz, Najdroższy mój, ale nie rozumiem…”-szepnęłam uśmiechając się nieśmiało, niepewnie.
„Nie musisz rozumieć, Slicznosci Moja! Wystarczy że jesteś! Jesteś Moją Niespodzianką!”
Umiłowany patrzył we mnie z tak wielkim zachwytem, rozpromieniony Miłością i bliskością bez granic, że moja niepewność i nieśmiałość zniknęła… Uwielbialam Ślicznego mojego z całego serca!

Read more

NIESAMOWITE…

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i zachwycona cała! Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja wyciągnelam rękę, chciałam dotykać, pieścic SERCE Najdroższe… Adorowac JE chciałam. Ale ledwo JE dotknęłam, SERCE, wyskoczyło z Ciała Umiłowanego mojego i znalazło się w mojej dłoni…. Aż podskoczylam do góry z radości!!! Zaśmiałam się ze szczęścia w głos!
„Nie każdy tak może, Maleńka Moja! Nie każdemu na to pozwalam! Może tak tylko najbardziej zaufana, najwierniejsza, najbliższa Mi dusza oblubiencza!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości. Promieniał bliskością i oddaniem ogromnym…
„Więc jestem Ci…”
„Najwierniejsza, najbardziej zaufana i najbliższa Mi dusza!”
Kiedyś zaprzeczala bym, broniła się, kwestionowala… Dzisiaj wyszeptalam po prostu:
„Cieszę się bardzo!!!!”
„Ufam Ci, Maleńka! Wiem, że Mnie nie zostawisz nie, nie opuścisz, że nie pójdziesz sobie…”
Przerwałam Umiłowanemu mojemu gwałtownie!
„Jasne, że Cię nie zostawię! Dokąd miałabym pójść! Znalazłem swoją Miłość! I nigdzie indziej się stąd nie ruszę!!! Chyba że Ty mnie stąd zabierzesz! A tak to nigdzie!!!”
Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice… Ujęłam SERCE Najdroższe, ucalowalam i tuliłam do serca swego.

Ufa mi mój Śliczny!!! Żadna w tym moja zasługa! Maleńki otworzył me serce, rozkochal mnie w Sobie, uszczęśliwil ogromnie!!! Wciąż rozkochuje i uszczęśliwia! Coraz bardziej i bardziej… I to ON sprawia że Jego radość jest moją radością. Jego smutek jest moim smutkiem. Jego cierpienie jest moim cierpieniem. A Jego szczęście jest moim! Jego Królestwo jest moim Królestwem! A Jego SERCE… trzymam w swoich dłoniach i przytulam do serca mojego…
Oddał mi się całkowicie mój Słodki…!
Niesamowite jak On mi ufa…

Read more

SŁODKI ODPOCZYNEK

Obudziłam się, otworzyłam oczy i… uśmiechnęłam się od ucha do ucha! Zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego. Maleńki patrzył we mnie z tkliwoscia i zachwytem. Promienial cały Miłością! Jasnial Miłością! Tulil mnie do SERCA Swego… Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem. Uszczęśliwiona niezmiernie, że tylko się obudziłem i od razu Go widzę!!! Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością. Najdroższy ujął moją dłoń i ucalowal ją. I przytulił do Swego policzka.
„Odpocznij jeszcze, Maleńka Moja…” – wyszeptal z miłością.
„Kiedy ja czy odpoczywam, czy nie to i tak zmęczona jestem. Wolę w Ciebie patrzeć! Ciebie podziwiać, Maleńki mój! Ty taki piękny jesteś! Coraz piękniejszy! Ty jesteś moim szczęściem i odpoczynkiem moim. Słodkim odpoczynkiem!”
Umiłowany rozpromienił się ogromnie nade mną! Rozświetlil! Zachciało mi się pić. Najdroższy przylozyl moje usta do Rany SERCOWEJ. I dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości… Najdroższy zanurzał mnie w Sobie. Zatapial w objęciach… A ja byłam Jego dzieciątkiem, maleństwem. Niemowlęciem.
Oczy mi się zamykaly… coraz bardziej i bardziej…. I nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Słodki odpoczynek. W Słodkim moim…

Read more

POCAŁUNKI OBLUBIENICY

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany stał oparty o skały. Ja stałam przed Nim. Umiłowany obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Promieniał bliskością. Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana i zachwycona cała.
„Jak mogę Ci usłużyć, mój Śliczny?” – spytalam uśmiechając się do Umiłowanego od ucha do ucha. Najdroższy uśmiechał się do mnie promiennie bardzo, bardzo!
„Służysz Mi ogromnie, niezmiernie, Perlo Moja!!! Ale jeśli chcesz jeszcze bardziej Mnie ucieszyć… Daj Mi buziaka!”
Zaśmiałam się głośno, radośnie, perliscie!
„Buziaka mogę Ci dać w każdej chwili!!! I jest to dla mnie radość, przyjemność, szczęście i zaszczyt, a nie służba!”
„Pragnę Twoich pocałunków, Maleńka Moja!”
„Skoro pragniesz, no to….”
I już chciałam rzucić się do Jego nóg i całować stopy Najdroższe… kiedy Umiłowany mnie powstrzymał! Zatrzymał mnie!!! Ujął moją twarz w obie dłonie i patrzył mi w oczy głęboko… Cały płonąl Miłością!
„Nie chcę pocałunków sługi, ale Oblubienicy! Nie jesteś sługą, ale Oblubienica Moją Śliczną! Caluj Me SERCE, nie stopy!!!”.
Uradowal mnie bardzo, ogromnie Umiłowany mój!!! Uradowal moje serce!!!
Najdroższy patrzył we mnie z zachwytem. Promienial cały uśmiechem! Wziął mnie w ramiona, w objęcia i usiadł na kamieniach. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja położyłam głowę na SERCU Najdroższym i obsypywalam JE pocałunkami, całusami, buziakami…. Pocałunek przy pocałunku…. pocałunek przy pocałunku. Całowalam z miłością uwielbieniem, radością i szczęściem wielkim! Jak Oblubienica! Całowalam SERCE Najdroższe. A ONO biło dla mnie. Miłością!

Read more

W OJCU, SYNU I DUCHU

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich byliśmy. Najdroższy siedział na trawie zielonej. Trzymał mnie w ramionach. W objęciach Maleńkiego mojego tańcząca leżałam. Najdroższy pochylal się nade mną z Miłością i uśmiechal się do mnie cudnie. Uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha i patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem. Patrzylismy w siebie nawzajem w milczeniu, zapatrzeni w siebie nawzajem. Z miłością. Aż w końcu podnioslam rękę i dłonią dotykałam policzka Słodkiego i głaskalam go z czułością.
„Tak mi dobrze przy Tobie, mój Śliczny! Jesteś moim szczęściem!!!!” – szepnęłam zachwycona cała.
Umiłowany uśmiechnął się cudownie… I nagle… góry mojej modlitwy zalała Światłość niezwykła! Wszystko zniknęło w Swiatłości! Jasnej, ciepłej i cichej… Nie widziałam Maleńkiego, ani gór. Tylko Światłość! Zamknęlam oczy i uśmiechalam się od ucha do ucha…. Szczęśliwa cała! Czułam się tak jakby cała Trójca pochylala się nade mną z Miłością bezgraniczna….
„Oto Nasze Maleństwo, Abba!” – wyszeptal Głos bardzo podobny do głosu Najdroższego a jednocześnie inny.
„Bardzo podobne do Ciebie, Mój Synku!”-zadzwieczal Głos jasny jak dzwoneczki.
„Całe tańczące i całe uśmiechnięte!” – wyszeptal Głos szumiacy jak wiatr.
„Moje kochane Maleństwo!” – wyszeptaly Trzy Głosy jednym Głosem.
Głos ten był jasny i ciepły jak wiosenny poranek. Z każdej litery, którą Głos wypowiał, wylewala się Miłość… I zalewala całe moje wnętrze!
Światłość znikla. Znów leżałam w objęciach Maleńkiego mojego a On uśmiechał się do mnie cudnie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Tata powiedział, że…”
Nie dokończył. Przerwałam Mu gwałtownie!!!
„Wiem! Słyszałam!”
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil! Niczego nie tłumaczył, nie wyjaśniał. Zresztą nie chciałam, żeby cokolwiek tłumaczył. Wolałam Tajemnicę…
Lezalam w objęciach Ślicznego. Zanurzona i zakochana cała. W Ojcu, Synu i Duchu zanurzona i zakochana cała!

Read more

DOTYKA I PIEŚCI

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Najdroższy obejmował mnie z czułością. Podtrzymywal mnie. Byłam cała obolała i zmęczona cała. Bolało mnie całe ciało, każdy mięsień, nerw, kosteczka…. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Leżałam z przymkniętymi oczami. Bez sił prawie. Maleńki zaczął dotykać moje obolałe ciało. Dotykał Swą dłonią każdy mój mięsień, nerw, kosteczke. Dotykał z czułością wielką… Dotykał i pieścil… Tak, pieścil… Dotykał też miejsca w moim ciele, które bolało mnie najbardziej. Moich jelit dotykał. Dotykał. Piescił…
Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. Z trudem otworzyłam oczy i patrzyłam w mojego Ślicznego w milczeniu.
„Maleńka, jesteś Moją miłością, szczęściem Moim i radością wielką! Chcę, żebyś o tym wiedziała!”
„Wiem! Widzę i doświadczam!” – szepnęło moje serce. A po chwili dodało:
„Najdroższy mój, Śliczny, jesteś moją miłością, szczęściem moim i radością wielką! Chcę, żebyś o tym wiedział!”
Umiłowany patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Wiem! Widzę i doświadczam!” – wyszeptal z mocą.
Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Czule i gorąco!
I dalej dotykał i pieścił moje obolałe ciało… Ciągle dotyka i pieści.

Read more

MÓWISZ, MASZ!

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja leżałam w Jego ramionach. Przy SERCU Maleńkiego, w Jego objęciach leżałam. Umiłowany uśmiechał się do mnie cudnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam w mojego Ślicznego uśmiechnięta od ucha do ucha… Leżałam przy SERCU Najdroższym i rozmyślalam… I przyszło mi na myśl że taniec, ofiarowanie cierpienia jest jak przemiana wody w wino. Ja jestem stągwią pełną mętnej wody, wody bez smaku i zapachu. I Najdroższy zamienia te wodę w wyborne wino. W wino Miłości….
Spojrzałam w Umiłowanego i zaśmiałam się radośnie!
„Ja nie wiem, mój Śliczny skąd mi się to bierze! Bo to jest obiektywnie rzecz biorąc bardzo mądre… To znaczy wiem, to od Ciebie!!! Sama bym tego nigdy nie wymyśliła!”
„Prosisz Ducha o Jego dary, prawda? Więc Ci daje! Mówisz, masz!”
„Ale to się dzieje jak za pstryknieciem palców!!!”
„Dzieje się, dzieje, Moja Śliczna! Masz serducho otwarte na oścież to i się dzieje!” – wyszeptal Najdroższy żartobliwie.
„To strach pomyśleć co się będzie działo gdy będę prosić dalej!!!” – zaśmiałam się wesolo.
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Patrzył we mnie jak w obrazek… Patrzyłam Mu w oczy zakochana do szaleństwa i zachwycona cała. Trwalismy w miłości i bliskości bez granic!

Read more

GŁĘBIEJ PATRZEĆ

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja leżałam w Jego ramionach cała obolała i zmęczona cała. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia niesamowitą. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam w Najdroższego rozpromieniona Jego Miłością i uśmiechalam się do Niego radośnie. Tańczylismy bardzo.
„Czym jest dla Ciebie taniec, Maleńka? Co to znaczy że tańczysz?” – spytal Słodki mój uśmiechając się do mnie promiennie.
„Taniec to ofiarowywanie cierpienia. To zamienianie ‚boli’ na ‚kocham’!”
Zamyślona patrzyłam w Maleńkiego.
„Taniec to zamienianie ‚boli mnie’ w ”kocham cię’!” – powtórzyłam z uśmiechem od ucha do ucha.
„Pięknie powiedziane!” – wyszeptal Najdroższy z Miłością.
„Ja Ci oddaję ‚boli’ a Ty Jezu zmieniasz je w ‚kocham’! Zamieniasz we mnie, mój Śliczny!!!”
„Właśnie tak, Maleńka Moja! Właśnie tak!”
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. I dalej tańczyliśmy w górach mojej modlitwy! Tańczyliśmy bardzo bardzo. Maleńki mój i ja!!!
Tańczylismy, a nasze serca rozmawialy:
„Wiesz mój Słodki? Kiedy patrzę na Krzyż, widzę bardziej Twoją Miłość, niż cierpienie. Cierpienie też widzę, ale Miłość widzę bardziej. I gdy patrzę na Krzyż, rozmyślam nie tyle o tym jak bardzo cierpisz, ale o tym jak bardzo mnie kochasz… To źle, czy… ”
Umiłowany nie pozwolił mi skończyć. Zamknął mi usta pocałunkami. Czułym i gorącym!
Potem patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach i zachwytem wielkim…
” Cierpienie widać na zewnątrz. Miłość jest głębiej. Trzeba patrzeć głębiej, żeby w cierpieniu dostrzec Miłość!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.
Nie bardzo to rozumiałam. A nie miałam siły żeby myśleć. Ale Najdroższy patrzył we mnie z tak wielkim zachwytem, że… Odpuściłam sobie. Tańczylismy bardzo. W intymności wielkiej! Mój Śliczny i ja.

Read more

KORONA

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach obolała bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Bez sił. Leżałam otulona Miłością Najdroższego mojego. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Nie widziałam Maleńkiego. Ale nie musiałam. Doświadczalam Jego wszechogarniajacej Miłości… Słyszałam bicie JEGO SERCA. Zobaczylam, że z SERCA Najdroższego wyszła bielutka Hostia i weszła do serca mojego. Uwielbialam Ślicznego mojego. Potem z trudem wielkim otworzyłam oczy. Otworzyłam oczy… i oniemialam ze zdumienia, przerażenia i BÓLU!!!!
Zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego. Poranione, posiniaczone, zakrwawione całe!!! W koronie cierniowej na głowie. Najdroższy cierpial niezmiernie…
„Maleńki mój… Słodki mój….” – szepnęłam z trudem, poruszona do głębi serca.
„No co, Maleńka Moja? Co?! Tańczymy razem, prawda?” – wyszeptal Umiłowany łagodnie, z czułością niewyobrażalna.
„Prawda. Tańczy….” – urwałam. Nie miałam siły.
Ale jakoś, ostatkiem sił podnioslam rękę i zaczęłam dotykac dłonią Jego opuchnietego policzka i głaskalam go z czułością…. Delikatnie… Potem dotknęłam korony cierniowej. Ujęłam ją i już miałam ją zdjąć z głowy Maleńkiego mojego. Kiedy poczułam uścisk na nadgarstku. To Najdroższy chciał mnie powstrzymać, zabronić mi…
„Maleńki… pozwól mi. Pozwól mi, proszę…” – szepnęłam z miłością.
Najdroższy puścił moją dłoń. Delikatnie i ostrożnie bardzo zdjęlam koronę cieniowa z głowy Umiłowanego mojego. I nałożyłam ją sobie na głowie.
Korona cisnela mnie bardzo, ciernie wpijaly się w czoło. Bolało, ale nic nie mówiłam . Najdroższy wiedział, że cierpię. Ale pozwalał mi. Pozwalal mi mój Śliczny! Wiedział, że pragnę… Nie wiem jak długo korona cieniowa była na mojej głowie. W pewnej chwili Najdroższy ujął ją delikatnie i zdjął ją.
„Wystarczy, Najmilsza Moja…” – wyszeptal łagodnie, ale stanowczo. Korona zniknęła.
A mnie mimo, że jej na głowie już nie miałam,, nadal glowa bolała. I uświadomilam sobie, że mimo że zdjelam koronę cieniowa z głowy Maleńkiego mojego, to nadal Go głowa boli!!! Zbliżyłam twarz do Jego twarzy i zaczęłam całować JEGO obolałe czoło. Całowalam i całowalam… Pocałunek przy pocałunku. Całowalam. A Słodki mój pozwalał mi na to z oddaniem i wielką tkliwoscia…

Read more

O PIĘKNEJ OSOBIE

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości. Patrzyłam w Słodkiego mojego rozpromieniona Jego Miłością i uśmiechalam się do Niego od ucha do ucha.
„Znów zrobiłeś mi wielką niespodziankę, mój Śliczny!!!”
„Uwielbiam robić Ci niespodzianki, Maleńka Moja!”
„No, właśnie widzę!”
Śmialismy się perliscie, Najdroższy mój i ja!
A jaką niespodziankę mi sprawił Umiłowany?
Ksiądz Adam mnie wczoraj odwiedził. Przyjechał na rowerze. A ja akurat leżałam w pokoju na dywanie i cwiczylam. Wparowal do mnie do pokoju, ubrany jak kolarz, kolorowo i uśmiechnięty od ucha do ucha, wola:
-Cześć Moniko!!! A ty co tak leżysz??!! Padłas na mój widok??!!!
Roześmialam się głośno i wesoło. I mówię, że nie! Że ćwiczę!
-O tak! Raz, dwa! Raz, dwa!”- wymachiwalam rękami. Ks Adam zawsze wpadal do mnie jak po ogień, na chwilę. A wczoraj posiedzial dłużej. Kawę wypił i opowiadał… Opowiadał że w Święto Miłosierdzia Bożego w kościele na ołtarzu postawił obraz Jezusa Miłosiernego, który mu kiedyś namalowałam. I opowiadał ludziom „o swojej koleżance na wózku, która maluje ustami i mimo wydawać by się mogło, beznadziejnej sytuacji, ciągle jest uśmiechnięta”. Mówił, że ludzie otwierali szeroko oczy ze zdumienia, że tak można… Że można tak żyć.
Patrzyłam w oczy Umiłowanemu mojemu.
„Pięknie opowiadał….” – szepnęłam zamyślona.
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną!!!
„O pięknej Osobie opowiadał, to i pięknie!” – wyszeptal z zachwytem.
„Naprawdę o Pięknej Osobie opowiadał!!! O Tobie, mój Śliczny! O Tobie mówił!!! O Twoim działaniu w moim życiu! Bo wszystko dzięki Tobie, Najdroższy mój!!! Dzięki Miłości i Miłosierdziu Twemu!!! Dzięki Tobie moje życie jest piękne i ja też! Dzięki Tobie, mój Śliczny!!!!”
Umiłowany patrzył we mnie z zachwytem i czułością wielką!
„Tylko wiesz co, mój Śliczny…?” – szepnęłam zamyślona.
„Co takiego, Maleńka?” – spytal Najdroższy z cudnym uśmiechem.
„Ksiądz Adam powiedział, że moja sytuacja jest beznadziejna. A ja tak jej nie postrzegam. Ludzie są w naprawdę w beznadziejnych sytuacjach życiowych. A ja nie patrzę że mam złe. Po prostu dałeś mi takie życie, a nie inne. I staram się je przeżyć tak, żeby patrząc w lustro, ale przede wszystkim patrząc w Ciebie, Maleńki, mogła Ci spojrzeć prosto w oczy. Bez wstydu. I jak na razie patrzę!”
„Naprawdę ksiądz Adam opowiadał o pięknej Osobie!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.
„Tak! Bo o Tobie!!!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha. A ON patrzył we mnie z zachwytem wielkim….

Read more

W SŁOŃCU, KU SŁOŃCU

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na półce skalnej przed wejściem do skalnej szczeliny. Trzymał mnie w ramionach Swoich. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam tańcząca bardzo i bardzo zmęczona. Bez sił prawie. Maleńki pochylal się nade mną z niezwykłą czułością. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam w Słodkiego mojego rozpromieniona Jego Miłością. Byłam cała Jego i dla Niego cała!
„Mój Słodki… Najdroższy….” – szeptalo moje serce.
„Najmilsza Moja! Śliczna Moja!” – szeptalo SERCE Najdroższego.
Patrzyłam w oczy mojemu Ślicznemu. Zobaczylam w nich ścieżkę mojego życia. Szłam nią z Umiłowanym moim pod rękę. Tak! Pod, rękę! Wokół nas nieustannie szalała burza! Pioruny biły, grzmoty walily!!! A na ścieżce mojego życia świecilo słońce. Najdroższy patrzył tylko we mnie, a ja tylko w Niego patrzyłam. Szliśmy ścieżką mojego życia, pod rękę. Zapatrzeni w siebie nawzajem. I nie obchodziła nas burza, ani pioruny, ani grzmoty. Szliśmy pod rękę. W słońcu. Ku Słońcu!
Patrzyłam w Maleńkiego mojego. Zachciało mi się pić. Najdroższy przylozyl moje usta do Rany SERCOWEJ i pić mi podawał. I piłam. Piłam Napój Życia i Miłości. Piłam aż zaspokoilam pragnienie.
Spojrzałam w Maleńkiego z wdzięcznością…. A ON rozpromienil się ogromnie nade mną!!! Tańczyliśmy bardzo bardzo w wielkiej intymności…

Read more

NIE TYLKO PROFIL

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic!!! Patrzyłam w Maleńkiego mojego rozpromieniona Jego Miłością i uśmiechalam się do Niego szczęśliwa cała!
„Słodki mój… – zaczęłam nieśmiało – i ja bym chciała Ciebie tak przytulić. Czy… czy mógłbyś usiąść u mnie na kolanach…?”
„A nie będzie Ci za ciężko, Moja Śliczna?” – spytal Najdroższy uśmiechając się do mnie promiennie. Widziałam, że jest bardzo poruszony.
Kiwnełam stanowczo głową, że nie. I w tej samej chwili ja siedziałam na kamieniach a Najdroższy siedział u mnie na kolanach… Był całkowicie mi oddany i szczęśliwy niezmiernie… Pochylałam się nad Maleńkim moim… Tuliłam Go do serca z czułością i uwielbieniem…. Z miłością tuliłam…
„Jesteś podobna do MAMY. Ona też Mnie tak tuliła…”
Najdroższy urwał na chwilę, ale zaraz kontynuował:
„Tuliła Mnie gdy byłem malutki. A potem…”
„Pod Krzyżem…” – szepnęłam prawie bezglosnie.
Zamyślilam się… Z zamyślenia wyrwały mnie słowa Najdroższego mojego:
„Teraz też Mnie tuli!!”
Spojrzałam w Umiłowanego zdumiona i zachwycona cała!!!
„Teraz??!! Też…??!”
Najdroższy rozpromienil się ogromnie! Skinął głową twierdząco i wyszeptal z tkliwoscia wielką:
„Jakaś Ty podobna do MAMY, Maleńka Moja! Teraz widzę jeszcze lepiej… Macie podobny profil…!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego! Od ucha do ucha!
„Czy… czy tylko profil mamy podobny?”
Najdroższy patrzył we mnie ze wzruszeniem… Zaczął dotykać mojego serca… Piescil je z miłością. A ono natychmiast wyskoczyło z mojego ciała i znalazło się w dłoni Najdroższego mojego! On je podniósł w górę i patrzył w moje serce… Zachwycony cały!!!!
„Przede wszystkim serca! Macie podobne SERCA!!!”
I przytulił serce moje do SERCA Swego… Z SERCA Najdroższego wyszła bielutka Hostia i weszła do serca mojego. Zbliżyłam twarz do twarzy Umiłowanego i przytuliłam policzek do Jego policzka. Najdroższy, Śliczny mój zanurzał mnie w Sobie, zatapial w Miłości. I czynił z Sobą jedno.

Read more

O MATEUSZU I NIE TYLKO 😊

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Najdroższy obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam w Słodkiego mojego rozpromieniona Jego Miłością i uśmiechalam się do Niego radośnie. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Ostatnio myślałam o naszym hakerze, mój Śliczny! Przestał psuć mi bloga! Przestał!”
„No widzisz, Maleńka Moja! Twój list zadziałał!” -wyszeptal Najdroższy z wielką radością.
„Ty działasz przez ten list!”
„Jest hakerem, ale przede wszystkim jest Moim dzieckiem!!!”
„Wiem! I nie jest zły. Jest dobry! Tylko źle robi. A raczej robił, bo już przestal. Przynajmniej na moim blogu!”
Najdroższy przytaknal z uśmiechem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do Serca Swojego. Leżałam na SERCU Ukochanym i rozmyślalam… Przyszedł mi do głowy Św Mateusz. Dlaczego? Bo ja kiedyś byłam podobna do niego! Byłam zamknięta w czterech ścianach pustki, samotności, fałszywym obrazie Boga i samej siebie. Zamknięta w ciemnościach. I nagle w którymś momencie mojego życia stanął przede mną Jezus. Spojrzał we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości…. I po prostu zaprosił, żebym za NIM poszła. Ja wstałam i poszłam za NIM. I idę za NIM, Umiłowanym moim, a moje życie i ja zmieniłam się całkowicie! Ciągle się zmieniam. Najdroższy, Jego Miłość mnie zmienia!

I słówko do hakera:

Kochany Hakerze!!!
Baaaardzo dziękuję, że przestałes psuć mojego bloga!!!! 😊 😊 Baaaardzo!!!!
Wiesz??! Chciałabym Cię poznać, dowiedziec się jak masz na imię, uściskać Cię!!! Głupio mi nazywać Cię „hakerem”, bo już nim, przynajmniej na moim blogu nie jesteś! 😊 Ale z drugiej strony wiesz, że piszę osobiście do Ciebie. Przyszedł mi do głowy celnik, Św Mateusz. Po trosze wszyscy jesteśmy Mateuszami, zamkniętymi w swoich komorach celnych. I w którymś momencie naszego życia staje przed nami Jezus. Patrzy w nas Swym cudnym spojrzeniem Miłości i zaprasza, żeby za NIM pójść. Kiedy stanie przed Tobą i Ciebie zaprosi, nie wahaj się! Wstań i idź za NIM! Mówię Ci: warto!!! A ja będę na Ciebie czekać! U Najdroższego na rączkach. Tak! Na rączkach! W Niebie! Jego ramiona są szerokie a dłonie duże. Dla każdego znajduje się w nich miejsce! Dla Ciebie, dla mnie, dla każdego!!! Czekam Tam na Ciebie!!! 😊 😊

Pozdrawiam Cię serdecznie i jeszcze raz dziękuję 😊
Niech Cię Bóg błogosławi!!!
Maleńka – Monika

We were in the rock crevice. My dearest and me. Beloved sat on the stones and I sat with Him on my knees. Dearest embraced me tenderly and looked at me … He was all Love and he was all for me. I looked at My Sweetheart, beaming with His Love and smiled happily at Him. I touched his cheek with my hand and I petted him with tenderness.
„Recently I was thinking about our hacker, my lovely one, he stopped spoiling my blog!
„Well, see, My little, your letter has worked!” „Najdeped, dearest, with great joy.
„You act through this letter!”
„He is a hacker, but above all he is my child !!!”
„I know, and he’s not bad, he’s good, he’s only doing badly, he’s doing it because he’s already gone, at least on my blog!”
Dearest, he nodded with a smile. He fed me with his body and cuddled me to his heart. I was lying on the HEART of my Beloved and I was thinking … St. Matthew came to my mind. Why? Because I used to be similar to him! I was locked in four walls of emptiness, loneliness, a false image of God and myself. Closed in the dark. And suddenly, at some point in my life, Jesus stood before me. He looked at me with His wonderful gaze of Love …. And he simply invited me to follow him. I got up and followed him. And I follow MY beloved, and my life and I have changed completely! I’m constantly changing. Dearest, His Love changes me!

And words to the hacker:

Dear Haker !!!
Baaaardzo, thank you for stopping spoiling my blog !!!! 😊 😊 Baaaardzo !!!!
You know ??! I would like to meet you, find out what’s your name, hug you !!! Stupidly call me a „hacker” because I already call it, at least on my blog you are not! 😊 But on the other hand, you know that I am writing to you personally. A publican, Saint Matthew, came to my mind. Little by all we are Matthews, locked in their customs chambers. And at some point in our lives, Jesus faces us. He looks at us with His wonderful gaze of Love and invites us to go to Him. When he stands before you and invites you, do not hesitate! Get up and follow him! I’m telling you: it’s worth it !!! And I will wait for you! U Najdroższego on hands. Yes! On the hands! In heaven! His arms are wide and his hands are large. There is a place for everyone! For you, for me, for everyone !!! I’m waiting there for you !!! 😊 😊

I greet you cordially and thank you again 😊
God bless you!!!
Little – Monika

Read more

DLA ŚWIATA

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach zmęczona bardzo leżałam. Bez sił. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Ale mimo, że miałam zamknięte oczy widziałam Umiłowanego mojego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia bezdenna. Cały był Miłością i cały był dla mnie… Patrzył we mnie poruszony i wzruszony niezmiernie… Ogromnie!
„Chciałabym już pójść do Ciebie na rączki, mój Śliczny!” – szepnęłam z trudem wielkim.
„Pójdziesz niedługo, Slicznosci Moja!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia niesamowitą.
„A kiedy?”
„Niedługo!” – wyszeptal z ogniem Miłości i przekonaniem wielkim.
„To dobrze, Maleńki mój!”
Mimo wielkiego zmęczenia uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha. A po chwili dodałam:
„Słaba jestem, ale nie patrz na to, Maleńki…”
„W słabości jesteś jeszcze piękniejsza! A wiesz dlaczego?”
Kiwnełam głową, że nie.
„Bo nie zasłaniasz sobą!”
Najdroższy nie powiedział kogo nie zasłaniam. Ale ja wiedziałam.
„Nie chcę sobą Ciebie zasłaniać! Jeśli moja siła ma Ciebie zasłaniać to pragnę być jeszcze słabsza!!!”
„Nie zasłaniasz Najmilsza Moja!!!”
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice… Całowal moje obolałe i zmęczone ciało. Bardzo delikatnie.,. z nabożeństwem… Otulał mnie pocałunkami… Odpoczywalam w Jego pocałunkach…. Maleńki całowal, a Jego SERCE szeptalo:
„Jesteś Moim Darem, nie tylko dla swoich Dzieci. Jesteś Moim DAREM dla świata!”
„Dla świata??!! – szepnęłam zdumiona do głębi – A co ja mogę dać światu??!! Przecież nic nie mam!!!”
„Masz Mnie! I Mnie dajesz!” – wyszeptal Maleńki nie przestawal otuac mnie pocałunkami…. Tonęlam w MIŁOŚCI!

Read more

ŻYJĘ W ŁASCE

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Bez sił prawie. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem.
„Wiesz mój Słodki? Kiedyś moje serce co chwilę oskarżalo mnie, że jestem zła, grzeszna, że co chwilę upadam, że co chwilę Cię ranie. Ale od jakiegoś czasu te oskarżenia ustaly. Umilkly. Wiem że grzesze. Gdybym powiedziala, że nie grzesze, sklamalabym. Ale widzę że grzesze mniej. I wiem że żyję w Twojej Łasce!”
A po chwili dodałam:
„Skoro żyję w Twojej Łasce to i grzesze mniej!”
Umiłowany uśmiechał się do mnie cudnie!!! Promiennie bardzo!!!
„Wzrastasz w Mojej Łasce, Maleńka! Moja Łaska rozlewa się w Tobie szerokim strumieniem! A może tak się rozlewac bo otworzyłas dla Mnie swe serce. Żyjesz w Mojej Miłości, Bliskości, w Moim Świetle i w Mojej Łasce!”
Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa i zachwycona cała! Serce tańczyło ze szczęścia!!!
„Śliczny mój… To co się we mnie dzieje, to co opisuję na blogu jest dla mnie niezrozumiałe…. niepojęte… Nieogarnione! Bardzo tajemnicze i bardzo mądre… To Twoje… wiem!!!”
A po chwili dodałam, śmiejąc się perliscie:
„Jeśli to byłoby moje to nie byłoby ani mądre ani tajemnicze!”
Umiłowany nie odpowiedział. Milczał rozpromieniony uśmiechem. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w Maleńkiego… A Jego spojrzenie działalo we mnie. Podnosiło mnie i wywyzszalo i uwielbialo… Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie… Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem…

Read more

DAWAĆ WIARĘ

Tańczylismy bardzo! W górach mojej modlitwy. Tańczylismy!!! Umiłowany mój i ja! Najdroższy obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził. Tańczylismy! Nie w cierpieniu, a w Miłości i radości wielkiej!!! Maleńki patrzył we mnie rozpromieniony zachwytem! Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam w Najdroższego rozpromieniona Jego Miłością i uśmiechalam się do Niego radośnie. Od ucha do ucha! Patrzyłam i rozmyślalam…
„Wczoraj na Mszy świętej ksiądz proboszcz dziękował Bogu za mnie, za moje życie, wiarę i dobro, które mogłam uczynić dla Boga i ludzi. I prosił, żebym nadal dawała wiarę innym. W pierwszej chwili pomyślałam że ksiądz proboszcz się przejezyczyl. Bo przecież można dawać świadectwo wiary, a nie wiarę. Ale potem doszłam do wniosku że nie! Można dawać wiarę!!! Żyć wiarą i wiarę dawać! Tak jak można żyć Jezusem i Jezusa dawać! Rozdawać!!! A ja bardzo pragnęlam dawać mojego Ślicznego, Umiłowanego innym!!!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego i uśmiechnęłam się do moich myśli… Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym pełnym miłości spojrzeniem Miłości i uśmiechal się do mnie cudnie…
Tańczylismy bardzo!
A potem odpoczywalismy na jednym z górskich stoków. Najdroższy siedział na trawie zielonej a ja położyłam się na trawie a głowę położyłam na Jego kolanach. Przy SERCU Najdroższym. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia. Patrzył we mnie jak w obrazek… Zakochany do szaleństwa… Dotykał dłonią mojego policzka i głaskał go z czułością… Patrzyłam w Najdroższego mojego z uwielbieniem i zachwytem. On jest moim Niebem, moim Słońcem! Moim Powietrzem! Grzeje się w Promieniach! Nim oddycham…
„Jak dobrze mi przy Tobie, mój Śliczny!!! Bardzo dobrze!!!”
„I Mnie bardzo dobrze przy Tobie Najmilsza Moja!”
Umiłowany pochylal się nade mną. A ja byłam cała w Nim zanurzona. Zatopiona w Miłości…
„Bardzo pragnę dawać wiarę innym” – szepnęłam prawie bezglosnie.
„Już dajesz! A będziesz dawać jeszcze bardziej, Maleńka Moja!”
Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic! Słodki mój i ja.

Read more

OD SERCA

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Uśmiechałam się do Słodkiego mojego zakochana i szczęśliwa i zachwycona cała!
„Twoja Miłość i radość i szczęście, Maleńki mój, wypełnia mnie… Rozpiera moje serce! Boli mnie wszystko. Dosłownie całe ciało boli! Ale Twoja Miłość, szczęście i radość jest większa od cierpienia! I nie chcę o nim myśleć. Chcę, pragnę myśleć o Tobie!!! Ciebie podziwiać! Podziwiać Twoje dobre, łagodne spojrzenie… Twój piękny promienny uśmiech… I Twoje SERCE!!! Cuuuudne, kochające SERCE!!!!”
Dotknęłam dłonią SERCA Najdroższego i głaskalam JE z czułością. Piescilam JE… A ONO natychmiast wyskoczyło z Ciała Najdroższego i znalazło się w mojej dłoni. Uniosłam JE w górę i patrzyłam w NIE z uwielbieniem i zachwytem…
„Tak… Wszystko zależy, zaczyna się od Serca… Jeśli Serce jest piękne, kochające, dobre, to całym jest się dobrym. Dobrze się myśli, dobrze mówi i dobrze robi. Wszystko zaczyna się od Serca…” – rozmyślalam.
Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie, z czułością. I dotknął mojego serca. Zaczął je głaskać i pieścic… A ono natychmiast wyskoczylo z mojego ciała i znalazło się w dłoni Najdroższego mojego. On uniósł serce moje w górę i patrzył w nie z zachwytem i uwielbieniem…
„Masz rację, Maleńka Moja! Wszystko zależy od serca. Od niego się zaczyna! Jeśli serce jest piękne, kochające, dobre, to całe wnętrze jest takie. Dobre są myśli, słowa i czyny. Wszystko zaczyna się od serca!” – wyszeptal Najdroższy.
I z zachwytem podziwial moje serce…
A ja podziwialam SERCE Umiłowanego mojego!!!

Read more

OD ZAWSZE!!!

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca leżałam. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie… Miłość, czułość i zachwyt… Patrzyłam w Słodkiego mojego rozpromieniona Jego Miłością, czułością i zachwytem… I uśmiechalam się do Niego radośnie!
„Dziś Twe święto, Slicznosci Moja!” – wyszeptal Maleńki z tkliwoscia bezdenna.
„To bardziej Twoje święto, niż moje, mój Śliczny!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.
„Masz rację, Maleńka! To Moje Święto! – Umiłowany uśmiechnął się tajemniczo – Coś Ci pokażę!”
I znaleźliśmy się w Światłości wielkiej. Umiłowany obejmował mnie z Miłością. A wokół nas zaczęły gromadzić się ludzie… Coraz więcej, więcej i więcej… I więcej… Ciągle przychodzili i przychodzili… Tłumy ludzi w białych szatach!!! Nieprzebrane tłumy!!!! Patrzyłam w ich twarze. Były obce, a jednocześnie wydały mi się znajome i bardzo bliskie… Na ich twarzach malowała się miłość do mnie i wdzięczność mi…!!! A ich spojrzenia mowily:
„Dziękuję, że jesteś, Moniko!”
„Uratowałaś mnie!”
„Jesteś dla mnie JEGO światłem!”
„JEGO Świadkiem!”
„Dzięki Tobie jestem tu gdzie jestem!”
„Jak dobrze, że jesteś!”
Patrzyłam na tłumy ludzi zdumiona do głębi serca!!!
„Co to za ludzie???!! Aż tyle…!!!”
Najdroższy obrócił mnie do Siebie. Ujął moją twarz w Swoje dłonie i patrzył mi w oczy głęboko.
„To dusze, które uratowałaś do tej pory!”
„AŻ TYLU???!!! Przecież to morze ludzi!!!”
„Więcej!!! Ocean!”
Maleńki patrzył we mnie…
„Już nie możesz powiedzieć że jesteś niechciana, niekochana, ani nie potrzebna. Te dusze zaświadczą, że tak nie jest. A nawet jeśli ich by nie było…”
Wszyscy ludzie nagle znikli, a Najdroższy mówił dalej:
„Jest jeszcze Ktoś, kto Ciebie kocha, chce, pragnie i potrzebuje…”
Umiłowany urwał i patrzył we mnie z ogniem Miłości i pragnieniem nienasyconym…
„TY!!!!” – wyrwało mi się z głębi serca.
„Pragnąłem Ciebie od zawsze! Kochalem, chciałem, potrzebowałem Ciebie, Maleńka Moja! Od zawsze!!!”
Rzuciłam się na szyję Ślicznemu mojemu!!! I dziękowałam!!! Dziękowałam!!! A moje serce szalalo ze szczęścia i radości!!!
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. A potem wziął mnie pod rękę i spacerowaliśmy. Spacerowalismy sobie, mój Słodki i ja. W Miłości i bliskości bez granic!

Read more

NIE MOGĘ I NIE CHCĘ!!!

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem. Patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. Patrzyłam w Słodkiego mojego rozpromieniona Jego Miłością i uśmiechalam się do Niego radośnie.
„MAMA powiedziała że jesteś bardzo podobna do Mnie!”
„Skoro jestem podobna do NIEJ, to i do Ciebie! – zaśmiałam się perliscie – Nie ma innej opcji!!!”
Po chwili dodałam ze zdziwieniem i lekkim oburzeniem:
„Chwaliłes się mną i cieszyłes się mną tak bardzo…”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie łagodnie.
„Uważasz że nie mam powodu?”
„Masz. Tylko nie wiem czy Twoją radość jest adekwat…”
Umiłowany nie pozwolił mi dokończyć! Zamknął mi usta pocałunkiem. I patrzył we mnie głęboko… Z ogniem!
„Ty, Maleńka Moja, jeszcze nie widzisz tego jak bardzo się zmieniłaś??!! Pokażę Ci! Wzięłaś swoje życie w swoje ręce. Żyjesz w taki sposób jakby wszystko zależało od Ciebie! Jednocześnie wiesz doskonale że Twoje życie nie jest Twoje. Oddalas Mi się całkowicie! Twoje życie należy tylko do Mnie i zalety tylko ode Mnie!”
„Tak, mój Śliczny! Oparłam się na Tobie całkowicie. Tobie ufam. I wiem że mnie nie zawiedziesz!”
Umiłowany mówił dalej z wielkim ogniem:
„Kochasz swe Duchowe Dzieci i za każde z nich oddalabys życie!”
„To prawda. Ale najpierw oddalabym życie za Ciebie, Maleńki mój. Ty jesteś pierwszy… Najważniejszy…”
Umiłowany patrzył we mnie zachwycony cały!
„Nie możesz zabronić Mi cieszyć się Tobą ani się Tobą chwalić!!!”
„Zabronić Ci???!! Nie mogę i nie chcę!!!”
Nie zdążyłam dokończyć ostatniego słowa a Najdroższy zanurzyl mnie w Sobie. Zatopił w Miłości!!! I cieszył się mną! Cieszyl się mną niezmiernie!!! Szaleństwo Miłości!!! Radości!!! Szaleństwo zachwytu!!!

Read more

JAKA MATKA, TAKA CÓRKA

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach leżałam. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Uśmiechał się do mnie cudnie! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana i szczęśliwa cała! Patrzyłam w Jego piękne duże oczy. Zapatrzylam się…
Zobaczyłam siebie jako małe dziecko, miałam dwa, trzy latka. Najdroższy niósł mnie gdzieś na rękach. Uśmiechał się do mnie promiennie bardzo!!! I ja uśmiechałam się do Niego radośnie! Od ucha do ucha!!! Byliśmy w Światłości wielkiej. I zobaczylam Postać! Cała była w Światłości! Przezroczysta! Najdroższy pokazał mnie Jej! Chwalił się mną…!!! Cieszyl się mną! Podał mnie tej Postaci. A Ona wzięła mnie z czułością w objęcia i przytuliła do Serca Swojego. Byłam najszczęśliwsza w kosmosie!!! W Jej ramionach czułam się… jak u siebie! Twarzy Jej nie widziałam była cała w świetle. Widziałam tylko uśmiech… Znałam ten uśmiech!!! Czuły, jasny, migotliwy…
„MAMA!!!” – szepnęłam uradowana niezmiernie.
W tej chwili poczułam pocałunek na policzku…
I znów leżałam w ramionach Najdroższego, a On patrzył we mnie z zachwytem…
„Jesteś bardzo podobna do MAMY, Maleńka Moja!”
„Wiem! Mówiłeś mi już, mój Śliczny!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha. Najdroższy uśmiechał się do mnie…
„Mówiłem. Ale powtarzać nigdy dosyć! Jesteś piękna i dobra jak Ona…”
„Tego nie mówiłeś!” – szepnęłam zawstydzona.
„Odważna, mężna i dzielna…”
Przerwałam Umiłowanemu gwałtownie!
„Tego też nie!”
„I cierpisz podobnie jak Ona…”
Milczałam chwilę. A potem patrząc w oczy Umiłowanemu, szepnęłam:
„Bardzo pragnę być podobną do MAMY. Ale że jestem tak bardzo…”
„Jesteś! Jaka MATKA, taka Córka!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego.
„Pić mi się chce… Daj mi, proszę, mój Słodki…”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie z Miłością bezgraniczna. Przylozyl moje usta do Rany SERCOWEJ i dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości. Piłam i rozmyślalam….
„Najdroższy mówi pewnie na wyrost. A jeśli nawet to co z tego?! Lepiej podnosić niż ponizac! Wysoko podnosi mi poprzeczkę. I bardzo dobrze! Chcę równać w górę, a nie w dół. I tak mam, że jesli Najdroższy mówi, że jestem piękna, ja pragnę być jeszcze piękniejsza. Dla NIEGO! A jeśli mówi, że jestem podobna do MAMY, ja pragnę być podobną jeszcze bardziej… Wie co robi mój Śliczny, nawet jeśli mówi na wyrost!”
Najdroższy patrzył we mnie… Miłość sama!
„A co jeśli nie mówię na wyrost, Maleńka Moja?”
„To… to ja już nic nie wiem, Najdroższy mój!”
Umiłowany rozpromienil się ogromnie nade mną… I patrzył we mnie piękny niezmiernie…

Read more