Tańczylismy bardzo! W górach mojej modlitwy. Tańczylismy!!! Umiłowany mój i ja! Najdroższy obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził. Tańczylismy! Nie w cierpieniu, a w Miłości i radości wielkiej!!! Maleńki patrzył we mnie rozpromieniony zachwytem! Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam w Najdroższego rozpromieniona Jego Miłością i uśmiechalam się do Niego radośnie. Od ucha do ucha! Patrzyłam i rozmyślalam…
„Wczoraj na Mszy świętej ksiądz proboszcz dziękował Bogu za mnie, za moje życie, wiarę i dobro, które mogłam uczynić dla Boga i ludzi. I prosił, żebym nadal dawała wiarę innym. W pierwszej chwili pomyślałam że ksiądz proboszcz się przejezyczyl. Bo przecież można dawać świadectwo wiary, a nie wiarę. Ale potem doszłam do wniosku że nie! Można dawać wiarę!!! Żyć wiarą i wiarę dawać! Tak jak można żyć Jezusem i Jezusa dawać! Rozdawać!!! A ja bardzo pragnęlam dawać mojego Ślicznego, Umiłowanego innym!!!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego i uśmiechnęłam się do moich myśli… Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym pełnym miłości spojrzeniem Miłości i uśmiechal się do mnie cudnie…
Tańczylismy bardzo!
A potem odpoczywalismy na jednym z górskich stoków. Najdroższy siedział na trawie zielonej a ja położyłam się na trawie a głowę położyłam na Jego kolanach. Przy SERCU Najdroższym. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia. Patrzył we mnie jak w obrazek… Zakochany do szaleństwa… Dotykał dłonią mojego policzka i głaskał go z czułością… Patrzyłam w Najdroższego mojego z uwielbieniem i zachwytem. On jest moim Niebem, moim Słońcem! Moim Powietrzem! Grzeje się w Promieniach! Nim oddycham…
„Jak dobrze mi przy Tobie, mój Śliczny!!! Bardzo dobrze!!!”
„I Mnie bardzo dobrze przy Tobie Najmilsza Moja!”
Umiłowany pochylal się nade mną. A ja byłam cała w Nim zanurzona. Zatopiona w Miłości…
„Bardzo pragnę dawać wiarę innym” – szepnęłam prawie bezglosnie.
„Już dajesz! A będziesz dawać jeszcze bardziej, Maleńka Moja!”
Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic! Słodki mój i ja.

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz