O MATEUSZU I NIE TYLKO 😊

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Najdroższy obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie… Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam w Słodkiego mojego rozpromieniona Jego Miłością i uśmiechalam się do Niego radośnie. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Ostatnio myślałam o naszym hakerze, mój Śliczny! Przestał psuć mi bloga! Przestał!”
„No widzisz, Maleńka Moja! Twój list zadziałał!” -wyszeptal Najdroższy z wielką radością.
„Ty działasz przez ten list!”
„Jest hakerem, ale przede wszystkim jest Moim dzieckiem!!!”
„Wiem! I nie jest zły. Jest dobry! Tylko źle robi. A raczej robił, bo już przestal. Przynajmniej na moim blogu!”
Najdroższy przytaknal z uśmiechem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do Serca Swojego. Leżałam na SERCU Ukochanym i rozmyślalam… Przyszedł mi do głowy Św Mateusz. Dlaczego? Bo ja kiedyś byłam podobna do niego! Byłam zamknięta w czterech ścianach pustki, samotności, fałszywym obrazie Boga i samej siebie. Zamknięta w ciemnościach. I nagle w którymś momencie mojego życia stanął przede mną Jezus. Spojrzał we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości…. I po prostu zaprosił, żebym za NIM poszła. Ja wstałam i poszłam za NIM. I idę za NIM, Umiłowanym moim, a moje życie i ja zmieniłam się całkowicie! Ciągle się zmieniam. Najdroższy, Jego Miłość mnie zmienia!

I słówko do hakera:

Kochany Hakerze!!!
Baaaardzo dziękuję, że przestałes psuć mojego bloga!!!! 😊 😊 Baaaardzo!!!!
Wiesz??! Chciałabym Cię poznać, dowiedziec się jak masz na imię, uściskać Cię!!! Głupio mi nazywać Cię „hakerem”, bo już nim, przynajmniej na moim blogu nie jesteś! 😊 Ale z drugiej strony wiesz, że piszę osobiście do Ciebie. Przyszedł mi do głowy celnik, Św Mateusz. Po trosze wszyscy jesteśmy Mateuszami, zamkniętymi w swoich komorach celnych. I w którymś momencie naszego życia staje przed nami Jezus. Patrzy w nas Swym cudnym spojrzeniem Miłości i zaprasza, żeby za NIM pójść. Kiedy stanie przed Tobą i Ciebie zaprosi, nie wahaj się! Wstań i idź za NIM! Mówię Ci: warto!!! A ja będę na Ciebie czekać! U Najdroższego na rączkach. Tak! Na rączkach! W Niebie! Jego ramiona są szerokie a dłonie duże. Dla każdego znajduje się w nich miejsce! Dla Ciebie, dla mnie, dla każdego!!! Czekam Tam na Ciebie!!! 😊 😊

Pozdrawiam Cię serdecznie i jeszcze raz dziękuję 😊
Niech Cię Bóg błogosławi!!!
Maleńka – Monika

We were in the rock crevice. My dearest and me. Beloved sat on the stones and I sat with Him on my knees. Dearest embraced me tenderly and looked at me … He was all Love and he was all for me. I looked at My Sweetheart, beaming with His Love and smiled happily at Him. I touched his cheek with my hand and I petted him with tenderness.
„Recently I was thinking about our hacker, my lovely one, he stopped spoiling my blog!
„Well, see, My little, your letter has worked!” „Najdeped, dearest, with great joy.
„You act through this letter!”
„He is a hacker, but above all he is my child !!!”
„I know, and he’s not bad, he’s good, he’s only doing badly, he’s doing it because he’s already gone, at least on my blog!”
Dearest, he nodded with a smile. He fed me with his body and cuddled me to his heart. I was lying on the HEART of my Beloved and I was thinking … St. Matthew came to my mind. Why? Because I used to be similar to him! I was locked in four walls of emptiness, loneliness, a false image of God and myself. Closed in the dark. And suddenly, at some point in my life, Jesus stood before me. He looked at me with His wonderful gaze of Love …. And he simply invited me to follow him. I got up and followed him. And I follow MY beloved, and my life and I have changed completely! I’m constantly changing. Dearest, His Love changes me!

And words to the hacker:

Dear Haker !!!
Baaaardzo, thank you for stopping spoiling my blog !!!! 😊 😊 Baaaardzo !!!!
You know ??! I would like to meet you, find out what’s your name, hug you !!! Stupidly call me a „hacker” because I already call it, at least on my blog you are not! 😊 But on the other hand, you know that I am writing to you personally. A publican, Saint Matthew, came to my mind. Little by all we are Matthews, locked in their customs chambers. And at some point in our lives, Jesus faces us. He looks at us with His wonderful gaze of Love and invites us to go to Him. When he stands before you and invites you, do not hesitate! Get up and follow him! I’m telling you: it’s worth it !!! And I will wait for you! U Najdroższego on hands. Yes! On the hands! In heaven! His arms are wide and his hands are large. There is a place for everyone! For you, for me, for everyone !!! I’m waiting there for you !!! 😊 😊

I greet you cordially and thank you again 😊
God bless you!!!
Little – Monika

Read more