O PIĘKNEJ OSOBIE

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości. Patrzyłam w Słodkiego mojego rozpromieniona Jego Miłością i uśmiechalam się do Niego od ucha do ucha.
„Znów zrobiłeś mi wielką niespodziankę, mój Śliczny!!!”
„Uwielbiam robić Ci niespodzianki, Maleńka Moja!”
„No, właśnie widzę!”
Śmialismy się perliscie, Najdroższy mój i ja!
A jaką niespodziankę mi sprawił Umiłowany?
Ksiądz Adam mnie wczoraj odwiedził. Przyjechał na rowerze. A ja akurat leżałam w pokoju na dywanie i cwiczylam. Wparowal do mnie do pokoju, ubrany jak kolarz, kolorowo i uśmiechnięty od ucha do ucha, wola:
-Cześć Moniko!!! A ty co tak leżysz??!! Padłas na mój widok??!!!
Roześmialam się głośno i wesoło. I mówię, że nie! Że ćwiczę!
-O tak! Raz, dwa! Raz, dwa!”- wymachiwalam rękami. Ks Adam zawsze wpadal do mnie jak po ogień, na chwilę. A wczoraj posiedzial dłużej. Kawę wypił i opowiadał… Opowiadał że w Święto Miłosierdzia Bożego w kościele na ołtarzu postawił obraz Jezusa Miłosiernego, który mu kiedyś namalowałam. I opowiadał ludziom „o swojej koleżance na wózku, która maluje ustami i mimo wydawać by się mogło, beznadziejnej sytuacji, ciągle jest uśmiechnięta”. Mówił, że ludzie otwierali szeroko oczy ze zdumienia, że tak można… Że można tak żyć.
Patrzyłam w oczy Umiłowanemu mojemu.
„Pięknie opowiadał….” – szepnęłam zamyślona.
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną!!!
„O pięknej Osobie opowiadał, to i pięknie!” – wyszeptal z zachwytem.
„Naprawdę o Pięknej Osobie opowiadał!!! O Tobie, mój Śliczny! O Tobie mówił!!! O Twoim działaniu w moim życiu! Bo wszystko dzięki Tobie, Najdroższy mój!!! Dzięki Miłości i Miłosierdziu Twemu!!! Dzięki Tobie moje życie jest piękne i ja też! Dzięki Tobie, mój Śliczny!!!!”
Umiłowany patrzył we mnie z zachwytem i czułością wielką!
„Tylko wiesz co, mój Śliczny…?” – szepnęłam zamyślona.
„Co takiego, Maleńka?” – spytal Najdroższy z cudnym uśmiechem.
„Ksiądz Adam powiedział, że moja sytuacja jest beznadziejna. A ja tak jej nie postrzegam. Ludzie są w naprawdę w beznadziejnych sytuacjach życiowych. A ja nie patrzę że mam złe. Po prostu dałeś mi takie życie, a nie inne. I staram się je przeżyć tak, żeby patrząc w lustro, ale przede wszystkim patrząc w Ciebie, Maleńki, mogła Ci spojrzeć prosto w oczy. Bez wstydu. I jak na razie patrzę!”
„Naprawdę ksiądz Adam opowiadał o pięknej Osobie!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.
„Tak! Bo o Tobie!!!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha. A ON patrzył we mnie z zachwytem wielkim….

Read more