GŁĘBIEJ PATRZEĆ

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja leżałam w Jego ramionach cała obolała i zmęczona cała. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia niesamowitą. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam w Najdroższego rozpromieniona Jego Miłością i uśmiechalam się do Niego radośnie. Tańczylismy bardzo.
„Czym jest dla Ciebie taniec, Maleńka? Co to znaczy że tańczysz?” – spytal Słodki mój uśmiechając się do mnie promiennie.
„Taniec to ofiarowywanie cierpienia. To zamienianie ‚boli’ na ‚kocham’!”
Zamyślona patrzyłam w Maleńkiego.
„Taniec to zamienianie ‚boli mnie’ w ”kocham cię’!” – powtórzyłam z uśmiechem od ucha do ucha.
„Pięknie powiedziane!” – wyszeptal Najdroższy z Miłością.
„Ja Ci oddaję ‚boli’ a Ty Jezu zmieniasz je w ‚kocham’! Zamieniasz we mnie, mój Śliczny!!!”
„Właśnie tak, Maleńka Moja! Właśnie tak!”
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. I dalej tańczyliśmy w górach mojej modlitwy! Tańczyliśmy bardzo bardzo. Maleńki mój i ja!!!
Tańczylismy, a nasze serca rozmawialy:
„Wiesz mój Słodki? Kiedy patrzę na Krzyż, widzę bardziej Twoją Miłość, niż cierpienie. Cierpienie też widzę, ale Miłość widzę bardziej. I gdy patrzę na Krzyż, rozmyślam nie tyle o tym jak bardzo cierpisz, ale o tym jak bardzo mnie kochasz… To źle, czy… „
Umiłowany nie pozwolił mi skończyć. Zamknął mi usta pocałunkami. Czułym i gorącym!
Potem patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach i zachwytem wielkim…
” Cierpienie widać na zewnątrz. Miłość jest głębiej. Trzeba patrzeć głębiej, żeby w cierpieniu dostrzec Miłość!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.
Nie bardzo to rozumiałam. A nie miałam siły żeby myśleć. Ale Najdroższy patrzył we mnie z tak wielkim zachwytem, że… Odpuściłam sobie. Tańczylismy bardzo. W intymności wielkiej! Mój Śliczny i ja.