W OJCU, SYNU I DUCHU

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich byliśmy. Najdroższy siedział na trawie zielonej. Trzymał mnie w ramionach. W objęciach Maleńkiego mojego tańcząca leżałam. Najdroższy pochylal się nade mną z Miłością i uśmiechal się do mnie cudnie. Uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha i patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem. Patrzylismy w siebie nawzajem w milczeniu, zapatrzeni w siebie nawzajem. Z miłością. Aż w końcu podnioslam rękę i dłonią dotykałam policzka Słodkiego i głaskalam go z czułością.
„Tak mi dobrze przy Tobie, mój Śliczny! Jesteś moim szczęściem!!!!” – szepnęłam zachwycona cała.
Umiłowany uśmiechnął się cudownie… I nagle… góry mojej modlitwy zalała Światłość niezwykła! Wszystko zniknęło w Swiatłości! Jasnej, ciepłej i cichej… Nie widziałam Maleńkiego, ani gór. Tylko Światłość! Zamknęlam oczy i uśmiechalam się od ucha do ucha…. Szczęśliwa cała! Czułam się tak jakby cała Trójca pochylala się nade mną z Miłością bezgraniczna….
„Oto Nasze Maleństwo, Abba!” – wyszeptal Głos bardzo podobny do głosu Najdroższego a jednocześnie inny.
„Bardzo podobne do Ciebie, Mój Synku!”-zadzwieczal Głos jasny jak dzwoneczki.
„Całe tańczące i całe uśmiechnięte!” – wyszeptal Głos szumiacy jak wiatr.
„Moje kochane Maleństwo!” – wyszeptaly Trzy Głosy jednym Głosem.
Głos ten był jasny i ciepły jak wiosenny poranek. Z każdej litery, którą Głos wypowiał, wylewala się Miłość… I zalewala całe moje wnętrze!
Światłość znikla. Znów leżałam w objęciach Maleńkiego mojego a On uśmiechał się do mnie cudnie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Tata powiedział, że…”
Nie dokończył. Przerwałam Mu gwałtownie!!!
„Wiem! Słyszałam!”
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlil! Niczego nie tłumaczył, nie wyjaśniał. Zresztą nie chciałam, żeby cokolwiek tłumaczył. Wolałam Tajemnicę…
Lezalam w objęciach Ślicznego. Zanurzona i zakochana cała. W Ojcu, Synu i Duchu zanurzona i zakochana cała!

Read more