NAJLEPIEJ

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich byliśmy. Ja leżałam na trawie zielonej. Leżałam cierpiąca cała, obolała bardzo bardzo i bardzo zmęczona. Bez sił. Najdroższy był przy mnie, był ze mną. Klęczał przy mnie, pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką. Cały był Miłością i cały był dla mnie.
„Przytul….”-szepnęłam z trudem wielkim.
„Tak, Maleńka Moja… Chodź do mnie! Chodź…!”
Umiłowany wziął mnie w ramiona i tulil do SERCA Swego.
„Tu, w Twoich objęciach mi najlepiej, Maleńki mój! Najbezpieczniej i najwygodniej!” – szepnęło moje serce.
Umiłowany patrzył we mnie z wielką Miłością i wzruszeniem.
„Maleńka Moja… Jesteś bardzo dzielna i mężna!”
Domyślilam się, że mówi o moim znoszeniu cierpienia i wszystkiego co jest z nim związane.
„Tylko dzięki Tobie, mój Śliczny!”
Maleńki obsypywal pocałunkami moje cierpiące i zmęczone ciało. Zanurzał mnie w Sobie i czynił z Sobą jedno.

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com