CUDA CODZIENNOŚCI

Siedziałam u Umiłowanego mojego na kolanach. Najdroższy obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie z wielką Miłością. Ja też w Niego z miłością patrzyłam.
„Maleńki mój… a może ja nie powinnam tu pisać o rzeczach tak banalnych jak torebka? Jak kupno czerwonej torebki?”
„Dlaczego tak uważasz, Moja Śliczna?” – spytał Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
„Nie wiem… Ale ja we wszystkim widzę Ciebie! Twoją Obecność! Twoje działanie! Twoje cuda! Nawet w czymś takim jak czerwona torebka! Może to głupie, ale…”
Najdroższy zamknął mi usta pocałunkiem i patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„To piękne…”
„Naprawdę?!”
„To bardzo piękne, że dostrzegasz Moje działanie w codzienności, Maleńka!”
„Na każdym kroku, Najdroższy mój! Przenikasz moją codzienność. I mnie przenikasz! Przeswietlasz! Przesiąkasz! Moja codzienność i ja jestem przesiaknieta Tobą, mój Śliczny!”
„Kropla wydrazyla skałę!” – wyszeptal Najdroższy z promiennym uśmiechem.
„A żebyś wiedział! Kiedyś wytworzyłam wokół siebie pancerz, skorupe, żeby już nikt mnie nie skrzywdzil. Ty ją rozpuściles Swoją Miłością!!! Jak mam Ci dziękować, Maleńki mój?! Jak Ci dziękować??!!”
„Uśmiechnij się do Mnie, Maleńka! Ja tak uwielbiam Twój uśmiech!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha. A moje serce wyszeptalo:
„Gdyby moj uśmiech miał być podziękowaniem Tobie, mój Śliczny, to bym musiała się całą wieczność do Ciebie uśmiechać!!! I to by nie starczyło!!!”
Śmialismy się perliscie, Najdroższy mój i ja. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego…

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com