JESTEM KOBIETĄ!

Wczoraj pierwszy raz w życiu wzięłam torebkę do kościoła. Pierwszy raz w życiu!!! Przed mszą patrzyłam na wchodzące do kościoła panie. I zauważyłam że prawie każda miała ze sobą torebkę. Do tej pory tego nie zauważyłam. Nie patrzyłam na to. Szczerze mówiąc nie obchodzilo mnie to. I może to zabrzmi głupio, dziecinnie i infantylnie, ale patrząc na te panie poczułam że jestem kobietą. Tak! Podobnie poczułam się jak dwa lata temu byłam pierwszy raz w życiu u fryzjera. Poczułam że jestem nie tylko „osobą niepełnosprawna, wymagającą całkowitej opieki innych osób, ale jestem kobietą. Kobietą, która chce wyglądać pięknie. Wewnętrznie i zewnętrznie. Dla mojego Ślicznego! Dla Umiłowanego mojego!

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja, Tańczyliśmy bardzo bardzo intensywnie. Umiłowany obejmował mnie z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. W tańcu prowadził! Patrzyłam Ślicznemu mojemu z miłością i uwielbieniem.
„Pragnę być piękną dla Ciebie, mój Śliczny!” – szepnęłam wpatrzona w mojego Oblubienca.
„Jesteś piękna, Maleńka Moja!!! Rozkwitasz!”
„Moje serce było spragnione miłości i gdy ją od Ciebie dostaje, rozkwita!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Tańczylismy bardzo. W wielkiej intymności….