Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki obejmował mnie z tkliwoscia. Byłam bardzo bardzo tańcząca i zmęczona. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. Cały był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam Mu w oczy z miłością. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z czułością. Tańczylismy w bliskości i intymności… Najdroższy pochylił się nade mną.
„Moja Odrobinko, Kruszynko! Pszczółko Moja!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego z trudem… Kilka dni temu pomyślałam że jestem Odrobinka, Kruszynka Maleńkiego mojego, wczoraj mój Duchowy Syn nazwał mnie Jego Pszczółką.
„To jak mam Ciebie nazywać, Maleńka Moja? Jak byś chciała?” – spytał Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
„Ty wybierz, mój Śliczny!”
„Wszystkie określenia do Ciebie pasują. A Pszczółka najbardziej. Uwijasz się dla Mnie jak ona!”
Zaśmiałam się cicho.
„Mam nadzieję że nie bzecze Ci nad uchem i nie przeszkadzam w odpoczynku?!”
Najdroższy zaśmiał się perliscie. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy zaczął szeptac:
” ‚Mój Słodki, mój Śliczny! Maleńki mój kocham Ciebie, pragnę Ciebie, uwielbiam Ciebie i ufam Ci!!! Bądź pozdrowiony, bądź pochwalony, bądź wywyzszony!!!’ Sama powiedz, czy przeszkadzało by Ci takie bzeczenie?”
Zawstydzilam się uszczęśliwiona niezmiernie…
„Nnnie…. Przeciwnie!”
„No właśnie. Sama widzisz!”
Najdroższy patrzył mi w oczy głęboko. I ja Mu w oczy patrzyłam. Tańczylismy bardzo. W Miłości bez granic!

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz