Byliśmy ponad szczytami gór mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Umiłowany siedział na chmurce. A ja leżałam w Jego objęciach. W ramionach Słodkiego mojego leżałam. Najdroższy pochylal się nade mną z tkliwoscia i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie… Miłość sama! Tak!!! Cały był Miłością i cały był dla mnie! Dotykał Swą dłonią mojego policzka i głaskał go z czułością, pieszczac moje serce… Patrzyłam w mojego Ślicznego zakochana do szaleństwa i zachwycona cała!
„Jak bardzo mnie kochasz Najdroższy mój!!! Jak wielka jest Twoja Miłość do mnie!!!”
„Nad życie, nad śmierć! Po Krzyż i zmartwychwstanie! Na zawsze! Na wieczność!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego szczęśliwa cała!
„Wszystko co robisz, robisz z Miłości…”
„Bo jestem Miłością!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie z zachwytem! Potem położył głowę na moim sercu… Objęłam Maleńkiego mojego ramionami i przylgnęłam do Niego całą sobą. Sercem i duszą i ciałem. Trwalismy w intymności i bliskości bez granic…

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz