Staliśmy przed wejściem do skalnej szczeliny. Maleńki mój i ja. Umiłowany patrzył tylko we mnie, a ja tylko w Niego patrzyłam. Uśmiechałam się do Niego radośnie. A ON patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i zachwytem.
„Zatańczymy, mój Śliczny?” – spytalam.
„A może pójdziemy na spacer, Maleńka?” – spytal uśmiechając się do mnie Najdroższy.
„Gdzie Ty Maleńki, tam ja!” – szepnęłam podając Mu rękę.
Umiłowany uśmiechał i ujął moją dłoń. I spacerowaliśmy nad szczytami gór mojej modlitwy. Pod rękę spacerowaliśmy.
„Przyjdzie czas gdy będziesz musiała opuścić te góry”.
„Dlaczego?!” – spytalam uśmiechając się do Umiłowanego mojego.
„Chcesz przecież iść do Mnie na rączki, prawda?”
„TAK!!! Najbardziej na świecie!!!”- krzyknęłam przejęta, tak głośno, że odezwało się echo. Najdroższy zaśmiał się perliscie!
„A u Ciebie na rączkach nie ma gór?! Na pewno są!”
„Są. Oczywiście! I są takie, które przygotowalem szczególnie dla Ciebie, Moja Śliczna!”
Nagle, w jednej chwili opadłam z sił. Całkiem!
„Wybacz Najdroższy, ale nie mam si…”
Opadalam w powietrzu…
„Nie masz siły, ale masz Mnie!” – wyszeptal Najdroższy.
Złapal mnie i wziął w ramiona.
Chwilę później byliśmy w szczelinie skalnej. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymał mnie w objęciach. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Opowiedz mi o tych górach, Najdroższy mój…” – szepnęłam z trudem i uśmiechnęlam się od ucha do ucha.
„W Moim Królestwie są różne góry. Góry Miłości, Pokoju, Radości, Uwielbienia…”
„A te które przygotowales specjalnie dla mnie?” – spytalam patrząc Umiłowanemu w głęboko w oczy. Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował mnie jak Oblubieniec caluje Swą oblubienice. Delikatnie i słodko…
„Uwielbiam Twoje pocałunki, mój Słodki…”
„Góry Pocałunków!”-wyszeptal Najdroższy z ogniem. I obsypywal mnie pocałunkami jak deszczem. Rozplywalam się w Umiłowanym moim…

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz