POLICZKI

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Caly był Miłością i cały był dla mnie. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem. Wyciągnelam rękę i dotknęłam dłonią policzka Najdroższego i zaczęłam go głaskać z czułością.
„Moja Mama też tak mnie głaskala jak byłem mały!”
Spojrzałam w Niego, otworzyłam szeroko oczy… Najdroższy patrzył we mnie z tkliwoscia niesamowitą. Tymi słowami dotknął czegoś najdelikatniejszego we mnie… Bardzo bolesnego… najczulszej struny…
„A moja nie…!” – wyrwało mi się z głębi serca. Patrzyłam w mojego Ślicznego, w Jego oczy. I widziałam w nich Miłość i czułość i powagę. To spojrzenie spowodowalo, że mówiłam dalej:
„To znaczy moje Duchowe Dziecko tak mi nie robiło jak byłam mała. Przeciwnie. Robiło coś zupełnie odwrotnego” – starałam się mówić z lekkością, ale Umiłowany wiedział ile trudu mnie kosztowało, żeby to powiedzieć.
„Zamiast czulego, pełnego miłości dotyku, piekacy ból po uderzeniu….”- wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy poruszony bardzo. Otwieral mnie coraz bardziej…
„Tak. I to za co… Za to, że nie mogłam się rozluźnić. A to choroba i to że nie mogłam się rozluźnić nie zależało ode mnie. Wiesz, mój Śliczny? Obiecałam sobie wtedy, że nie będę taka jak moja… jak moje Dziecko…”
Najdroższy wyciągnął rękę i zaczął dotykać Swą dłonią mojego policzka i głaskał go z czułością i tkliwoscia…
„Nie znalam Ciebie wtedy za bardzo… Mała byłam. Ale wiedziałam że jesteś ze mną, Maleńki mój.”
„Tak Maleńka Moja, i cierpialem z Tobą!”
Ujęłam dłoń Najdroższego mojego w moją i ucalowalam ją.
Umiłowany zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i całowal moje policzki… Całowal najczulej. Całowal moje policzki…

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com