Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany moj i ja. Na jednym ze stoków górskich byliśmy. Na łące stokrotek! Najdroższy siedział na trawie i trzymał mnie w ramionach Swoich. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam tańcząca. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. Widziałam dumę w Jego oczach. Rozpromienil się ogromnie. I już miał otworzyć usta, ja domyślajac się o czym chce powiedzieć, przylozylam moj palec do ust Umiłowanego.
„Ciiii… nie mówmy o tym, Śliczny mój. Proszę!” – szepnęłam szybko.
I uśmiechnęlam się od ucha do ucha do Niego, do Słodkiego mojego.
„Jak chcesz, Maleńka Moja, Ja widzę wszystko!”
I zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie z takim zachwytem i dumą, że aż mi głupio było…
„No co, Maleńki mój?! Skoro mogę to pomagam! – szepnęłam – Dla mnie to oczywiste.”
„Ważne, że chcesz, Maleńka. Wielu by mogło, ale niewielu chce!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem.
„Chcę! Dla Ciebie moj Maleńki!!!” – szepnęłam również z mocą.
I wtulilam się w Umiłowanego mojego. A ON tulil mnie do SERCA Swego… Mocno i delikatnie. Z czułością wielką. I byłam Jego dzieciątkiem, maleństwem. Jego niemowlęciem byłam. A Najdroższy patrzył we mnie z zachwytem i dumą…

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz