Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. W objęciach Ślicznego leżałam tańcząca bardzo. Bolało mnie bardzo, ale nie mówiłam o tym Umiłowanemu mojemu. Zresztą ON o tym wiedział. Z czułością dotykał miejsca w moim ciele, które bolało mnie najbardziej. Tańczylismy bardzo! A nasze serca rozmawialy:
„Najdroższy, dziękuję, że mnie stworzyłes upatra!”
„Odważną, dzielna i mężna!”
„I uparta! Dzięki tej upartosci wiele w życiu mogłam osiągnąć!”
„To dobra ‚upartosc’!”
„Dobra! Bo od Ciebie!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego od ucha do ucha! A ON patrzył we mnie promienny ogromnie! Tańczyliśmy bardzo w wielkiej intymności…

Może któregoś z moich Czytelników dziwi to, że będąc tak blisko z Jezusem do tej pory nie poprosiłam Go o uzdrowienie. To prawda. Nie poprosiłam Go i nie poproszę. Dlaczego? Bo żeby być szczęśliwym, nie trzeba być zdrowym. Do prawdziwego szczęścia nie potrzeba zdrowia, tylko Jezusa! Jestem szczęśliwa taka jaka jestem. I w chorobie pragnę budować wokół siebie Królestwo Niebieskie! A poza tym żeby wejść do Nieba, nie trzeba zdrowego ciała, ale zdrowej duszy! Więc proszę Umiłowanego mojego, żeby uzdrawial moją duszę, nie ciało.

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz