Nie wiem czy mnie pamiętacie… Jakiś czas temu pisałam w notce jak byłam z tatą na Mszy i w ławce przede mną siedział młody człowiek. Był dziwnie ubrany, tak, że pomyślałam, że albo to bezdomny, albo zbuntowany młodzieniec. Umiłowany prosił, żebym adoptowala go dla NIEGO. Adoptowałam. I tańczyłam za tego chłopaka. Czasem widywalam go w kościele, gdy tato mnie wiózł po przyjęciu Komunii. Zawsze stał z tyłu pod chórem. Skurczony jakiś… A ja bardzo chciałam, żeby też mógł przystąpić do Komunii. Żeby przyjął Jezusa do serca…
Wczoraj byłam z tatą na Mszy. I po przyjęciu Komunii tata wiózł mnie z powrotem do ławki. I chciał mnie, mój wózek przy ławce. Kiedy zauważyłam że ktoś jeszcze za nami przyjął Komunię i wraca do ławki. Spojrzałam zaciekawiona kto to… Spojrzałam… i moje serce zalała wielka radość i szczęście… Zobaczylam mojego Duchowego Syna!!! Tego młodego człowieka za którego tańczyłam!!! Był u Komunii! Przyjął Jezusa do serca!!!
„Dziękuję!!! Najdroższy mój, dziękuję!!!” – szeptałam szczęśliwa cała.
„To Ja Ci dziękuję, Maleńka! To efekt Twojego tańca!”- usłyszałam w głębi serca.

Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy siedział na kamieniach a ja siedziałam u Niego na kolanach. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem.
„Dziękuję, mój Śliczny!!! Bardzo dziękuję!!!”
„To Ja Ci dziękuję, Maleńka! To efekt Twojego tańca!”
„Nie Umiłowany moj! Nie mojego! Naszego! To efekt naszego tańca!”
Śliczny uśmiechnął się do mnie cudnie. Wtulilam się w Niego cała… Tańczylismy bardzo. W wielkiej intymności.

Maleńka MOJE MYŚLI

Dodaj komentarz