W RAMIONACH

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany moj i ja. Umiłowany siedział na półce skalnej przed wejściem do skalnej szczeliny. Trzymał mnie w ramionach. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Wybaczcie, nie będę dzisiaj opisywać naszej rozmowy
Nie mam siły. Opiszę tylko w skrócie.
Na niebie mojego życia nieustannie trwa burza. Pioruny walą we mnie to z tej, to z innej strony. Jest coraz trudniej… A ja… się uśmiecham!!! A w sercu mam pokój. I jakąś dziwną wolność od tego wszystkiego! Pioruny walą, a ja się uśmiecham!!! To dla mnie cud nad cudy!!! Cud Umiłowanego mojego!!!
Niektórzy szukają wielkich, spektakularnych cudów. A ja w moim uśmiechu widzę potęgę, wszechmoc i wielkość Boga!!!
Ja nawet upaść nie mogę! Bo Maleńki mnie niesie w ramionach! Na rękach mnie nosi! W objęciach tuli… Najdroższy mój! W Jego objęciach nic mi nie grozi! W Jego objęciach jestem bezpieczna i szczęśliwa! Jestem JEGO niemowlęciem! Jego maleństwem… On Najdroższy mój jest moim schronieniem! Moim Opiekunem… Jest mi w Nim bardzo dobrze! Umiłowany niesie mnie w ramionach. W burzy i piorunach. A ja uśmiecham się do Niego!

Read more