PODLEWANA MIŁOŚCIĄ

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany moj i ja. Na jednym ze stoków górskich byliśmy. Ja leżałam na trawie, na łące stokrotek. A Najdroższy leżał przy mnie, a głowę opierał na łokciu. Pochylal się nade mną cały! Tak, że zasłanial mi całe niebo. On był moim Niebem! Patrzył we mnie… Miłość sama!
„Gdy tak we mnie patrzysz, Maleńki, od razu przypomina mi się celnik Mateusz. Zamknięty w komorze, w ciemnościach siedział i taplal się w swoim bagienku. Tak i ja byłam w podobnej sytuacji. I wtedy na mnie spojrzałes. Z Miłością bezgraniczna… Zacząłeś mówić mi o moim pięknie… „
„Bo jesteś piękna, Najmilsza Moja! Jesteś coraz piękniejsza!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach i zachwytem wielkim.
„Teraz już wiem że jestem piękna. Ale gdy się często słyszy coś zupełnie innego, łatwo w to uwierzyć…”
„Moja Umiłowana! Perło! Lilio! Jesteś pięknym kwiatem w moich dłoniach, który rozkwita i pięknieje coraz bardziej. Podlewany Miłością!”
Umiłowany położył głowę na moim sercu. Zanurzyl mnie w Sobie… Z SERCA Najdroższego wyszła Hostia i weszła do serca mojego.
„Bez Ciebie, mój Słodki jestem niczym. A z Tobą mogę być… wszystkim!”- szeptało moje serce.
„Dla Mnie jesteś WSZYSTKIM, Śliczności Maleńka!!! Jesteś całym Moim Światem! Dla Mnie jesteś WSZYSTKIM!!!”- szeptał Maleńki.
Rozplywalam się w Nim… w Umiłowanym moim… w moim WSZYSTKIM!!!

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com