ZDJĘCIE Z KRZYŻA

Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Maleńki napoil mnie Napojem Życia i Miłości. Promieniał bliskością bez granic! Cały był Miłością i cały był dla mnie!!!!
„Dobrze mi z Tobą mój Śliczny!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego zakochana i zachwycona cała.
„I Mnie z Tobą dobrze, Najmilsza! Bardzo dobrze!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia wielką.
„Dobrze mi z Tobą… Jezu! Będę zwracać się do Ciebie po Imieniu, a nie tylko określeniami. Takie masz cudne Imię, Jezus – Bóg Zbawia! Mój Słodki Jezu!”
Najdroższy rozpromienil się ogromnie nade mną! I patrzył we mnie szczęśliwy taki!!! Jakby czekał na to od zawsze! Ucalowal mnie z wielką Miłością! Potem leżałam na SERCU Jego. I leżąc rozmyślalam… I przyszła mi taka myśl: ” Jak mogło wyglądać zdjęcie z Krzyża?”
W Ewangeliach jest o tym napisane bardzo enigmarycznie. Mateusz pisze tylko tyle ze Józef z Arymatei „wziął ciało”, a Marek dodaje, że był razem z nim członek Wysokiej Rady. Teolodzy widzą w nim Nikodema.
Przyszli i zabrali ciało Jezusa. Ale by Je zabrać trzeba było najpierw Je zdjąć z Krzyża. Myślę że Józef i Nikodem nie przyszli pod Krzyż sami. Musieli mieć pomocników. Może sługi. Musieli też przynieść ze sobą narzędzia. Drabinę, liny, obcegi, może młotek i czyste płótna. Trudno było wyciągnąć gwóźdź z martwej dłoni czy stopy i drzewa Krzyża. Oddzielić od siebie. Jeśli gwóźdź był okrągły i prosty było to łatwiejsze. Jeśli gwóźdź był kwadratowy i powyginany wyciągnięcie go równocześnie z drzewa i ciała Jezusa było bardzo trudne. Można było jeszcze bardziej naruszyć lub nawet złamać delikatne i już i tak połamane kosteczki… Na wyjętych gwoździach znajdowała się zaschnieta Krew może i cząstki ciała… Słudzy Józefa i Nikodema zdejmowali ciało Jezusa. Każdy ich ruch śledzila Matka. Stała pod Krzyżem nieruchomo jak głaz. Twarz zastygla w nieopisywalnym bólu. Stała. Niewzruszona jak kamień. Z przebitym mieczem, krwawiacym Sercem. Stała. Nie mogła się już doczekać, aż wreszcie weźmie ciało Swego Syneczka w ramiona… Aż je przytuli, ucałuje… Stała. Odrętwiala z bólu. Patrzyła na kaźń, mękę Synka. Nie rozumiala do końca tego co się dzieje. Ale wiedziała że tak musiało być. Że Jej Syn tego chciał. Pragnął! Ze właśnie dlatego przyszedł na świat. A Ona choć Go nie rozumiała, poszła by za Nim nie wszędzie! W ogień! W dym! W ciemno! Do końca!

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com