BLISKI BÓG

Byliśmy w górach mojej modlitwy. Mój umiłowany Jezus i ja. Na jednym ze stoków na łące stokrotek byliśmy. Ja leżałam na trawie, a Jezus pochylał się nade mną. Cały! Zasłanial mi całe niebo. On był moim Niebem i moim Słońcem!!! Patrzył we mnie piękny niezwykle i we mnie zakochany!!! Tylko we mnie patrzył… I cały był dla mnie. Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością! Zakochana i zachwycona cała! I byłam cała dla Niego!
„Wiesz dlaczego tu jestem, mój Jezu? Bo Ty tu jesteś!!! Bez Ciebie było by pusto i ciemno i smutno!” – szepnęłam uśmiechnięta od ucha do ucha. Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„A wiesz dlaczego Ja tu jestem, Moniko? Bo Ty tu jesteś! Bez Ciebie było by pusto i ciemno i smutno!” – wyszeptał Jezus z ogniem i promieniał cały miłością i oddaniem.
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie!
„Ale przecież jesteś Bogiem i nikogo i niczego nie potrzebujesz!” – szepnęłam przekornie, z uśmiechem od ucha do ucha.
Jezus spojrzał we mnie zdumiony. Potem zaśmiał się perliscie!
„To prawda, że jestem Bogiem i nikogo i niczego nie potrzebuję! Ale Ja jestem Bogiem Miłością. A Miłość pragnie, wręcz musi kogoś kochać! A kogo miałbym kochać gdyby nie było Ciebie??!”
„Siebie!” – szepnęłam z przekorą. Usmiechalam się do Jezusa z bezczelną ufnoscia! Jezus znów zaśmiał się cudnie!
„Gdybym kochał tylko Siebie, byłbym wieeeeelkim samolubem! Wyobrażasz sobie Mnie jako samoluba, Moniko?!”
Teraz ja zaśmiałam się perliscie!
„No, nie!!! Tego nie mogę sobie wyobrazić!!! Ty i samolub??? Niemożliwe!!!”
Jezus patrzył we mnie głęboko. A Jego SERCE szeptało:
„Jestem Miłością! A Miłość pragnie się rozlewac, wylewać! Pragnie się dawać, rozdawać, wydawać się! Pragnie się dzielić! I mnożyć!”
Patrzyłam w oczy Jezusowi…
„Dobrze że jesteś, mój Jezu! I dobrze że Taki jesteś!”
A Jezus objął mnie całą i przytulił mocno. Tulił mnie w objęciach! Był taki bliski… Najbliższy!!!
Patrzyłam w mojego Jezusa z zachwytem i rozmyślałam…
Przez te lata bycia ze mną, zmienił nie tylko mnie. Ale przede wszystkim zmienił Swój obraz Siebie we mnie!!! Przekonal mnie, że nie jest Bogiem dalekim, odległym, sztywnym, surowym, który tylko czeka na moje potknięcie, żeby mnie oskarżyć. Przekonał mnie, że jest Bogiem Kochającym, czułym. I bliskim! Najbliższym!!! Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi że będę leżeć w objęciach Jezusa i będę najszczęśliwsza w kosmosie, pomyślałabym, że zwariował! A teraz nie mogę żyć bez Jezusa! Nie potrafię! Nie chcę!!! Bez Niego umieram! Usycham… W Jego objęciach, w Jezusie ożywam! Kwitnę! Rozkwitam!!!
„Cieszę się że jesteś, mój Jezu!” – szepnęłam wpatrzona w Jezusa z uwielbieniem.
„Cieszę się że jesteś, Moniko, Moja jedyna!”
Jezus otulał mnie Sobą. Zatapial w Miłosci. Był taki bliski!
To największy cud Jezusa w moim życiu! Przekonal mnie, że jest Bogiem bliskim. I bliskości pragnie!