U SIEBIE NAJLEPIEJ

Byłam w ramionach Jezusa. W Jego objęciach leżałam. Jezus patrzył we mnie głęboko… Jego spojrzenie Miłości przenikało mnie na wskroś!
„Moniko, nie bądź drugą Teresą z Avilla! Mam już jedną w Niebie. I drugiej takiej samej nie potrzebuję. Potrzebuję i pragnę Moniki, a nie drugiej Teresy!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Jak dobrze, mój Jezu! Jak dobrze!” – szepnęłam z mocą.
Zarzuciłam Jezusowi ręce na szyję i przytuliłam się do Niego mocno!
Po chwili nieśmiało spytałam:
„Naprawdę jestem z Tobą w którymś z tych pokoi…?”
„Czy to ważne, Moniko?” – spytał Jezus łagodnie bardzo.
„Dla mnie nie! Absolutnie nie!”
„To czemu o to pytasz, kochanie?” – Jezus cały był bliskością i czułością niezwykłą.
„Moja Córeczka tak powiedziała, a ja za tym poszłam… I zaczęłam się porównywać. I mam wrażenie że ona też mnie tak porownuje, skoro tak powiedziała…”
„Nigdy nie pozwól się z nikim porównywać. I sama też nie porównuj się z nikim!” – wyszeptał Jezus z mocą i łagodnością.
„Już nie będę. Postanowiłam!”
Jezus rozpromienil się bardzo nade mną! Rozświetlił się cały! A ja byłam w Jego objęciach. W Jego promieniach cała! Zaczęłam opowiadać. Otóż moja Duchowa Córka właśnie czyta ‚Twierdzę że wewnętrzną’ św Teresy z Avilla. I mówi, że idę drogą wytyczoną przez nią (w moim domyśle, jej drogą), wymieniła nawet numer pokoju, w którym według niej jestem. I spytała czy chcę o tym poczytać. Powiedziałam, że chcę. Poszukałam audio z opisem tego pokoju i zaczęłam słuchać. I gdy tylko zaczęłam, poczułam się wyrwana z mojej drogi i wsadzona do jakiegoś pokoju. I w nim zamknięta! Wsadzona w czyjeś ramy. I słuchałam… Nic z tego nie rozumialam. Słuchałam o czyimś ‚Boskim Oblubieńcu’. Oblubieniec ten nie był moim, ale kogoś innego. Oblubieniec, o którym słyszałam był potężny, wielki, majestatyczny. I… bardzo odległy! Wręcz obcy! W dodatku Córeczka powiedziala, że to ostatni pokój! ‚Ostatni?! A dalej co?! Koniec?? Ale przecież mój Jezus jest nieskończony!’ – pomyślałam. I wyłączyłam audio. I poczułam ulgę!
Wróciłam do siebie!
„Moniko, nawet jeśli jesteś ze Mną w którymś z tych pokoi to zapewniam Cię, że jeszcze wiele pokoi przed nami! Nieskończenie wiele!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Jak dobrze, mój Jezu!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący z miłości! Tylko we mnie patrzył! I ja tylko w Niego patrzyłam. I pomyślałam że mam przed sobą Boskiego Oblubieńca! Nie czyjegoś. Mojego! Wyciągnęłam dłoń i dotknęłam delikatnie policzek Jezusa. Ale zaraz onieśmielona cofnęłam rękę… Jezus natychmiast ujął moją dłoń w Swe dłonie, zbliżył do Swych ust i ucałował ją gorąco i przytulił do Swego policzka. Mocno przytulił… Jezus patrzył we mnie. Miłość sama! Otwierał na Siebie, zatapial w Miłosci. I czynił z Sobą jedno. Patrzył we mnie. Bardzo bliski… Najbliższy!
A ja pomyślałam że chętnie bym przeczytala to dzieło św Teresy z Avilla. Całe. Od początku do końca. A nie od końca. Kto wie, może kiedyś przeczytam. Ale nie teraz. Teraz cieszę się że wróciłam do siebie. Bo u siebie najlepiej! U siebie to znaczy u Niego, u mego Jezusa! Bo tylko u Niego jestem u siebie!

A Ty kochana Córeczko nie miej, proszę, do siebie pretensji. Z nikim się nie porównuj i nikogo nie powielaj. I idź zawsze swoją drogą do Nieba. Bo tylko swoją drogą Tam dojdziesz.

Gdy pisałam te notke, dostałam wiadomość od mojej drugiej Duchowej Córeczki, karmelitanki. Takie zdjęcie:

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com