O POKUSACH I NIE TYLKO

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył tylko we mnie płonący cały miłością i zachwytem. I ja patrzyłam tylko w Niego, w mojego Jezusa. Z miłością i uwielbieniem patrzyłam…
„Zamiast mnie zganić, okrzyczeć za to, że nachodzą mnie takie dziwne myśli, pokusy to Ty mi mówisz o mojej mądrości…! Jesteś niesamowity, mój Jezu!!! Niemożliwy jesteś!!!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.
Jezus zaśmiał się cudnie! Perliscie!
„Moniko, to że Cię nachodzą pokusy to nic złego. Pokusy same w sobie nie są niczym złym. Jednak to od Ciebie zależy co z nimi zrobisz. Czy im ulegniesz, czy nie. Do Ciebie należy decyzja!”
„Ja je wyśmiewam! Śmieję się z nich. Wtedy uciekają!”
„Zły nienawidzi uśmiechniętego serca i czystego, szczerego śmiechu. A najbardziej niecierpi tych, którzy Mi zaufali. Dlatego też Ciebie, Moja jedyna, omija szerokim łukiem. Czasem podsunie Ci jednak jakąś myśl, ale tak irracjonalną, że od razu wiesz, że to od niego!”-wyszeptał Jezus z mocą.
„No właśnie tak rzadko nachodzą takie myśli, że do końca nie byłam pewna. I wolałam Ciebie się upewnić…”
„Ale od razu spytalaś: ‚Czy to pokusa?'” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
Pokiwałam głową twierdząco.
Leżałam na SERCU Jezusa i rozmyślałam głośno:
„Ty też, mój Jezu, miałeś pokusy. Ale je zwyciężyłeś przez Słowo Boże i posłuszeństwo Ojcu. Chcę się uczyć od Ciebie, Jezu!!!” – szepnęłam z mocą.
„I Ty się dziwisz, że mówię o Tobie żeś madra!” – zaśmiał się Jezus cudownie.
„A Ten znowu Swoje! No!!!” – szepnęłam z udawaną złością. Zaśmiałam się radośnie i patrzyłam w mojego Jezusa z uwielbieniem…
„Kocham Ciebie, Jezu!” – szepnęłam rozpromieniona cała.
„Kocham Ciebie, Moniko! Uwielbiam Cię, Moja jedyna! A moje SERCE szaleje z miłości do Ciebie!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały. A ja zaniemówiłam oszołomiona Miłością… Otulona Miłością! Obezwładniona Miłością!

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com