ODWIEDZINY U CIOCI ELI

Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach tańcząca leżałam. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie! Cały był mój i cały był dla mnie. Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z miłością i rozmyślałam… Rozmyślałam i uśmiechałam się co chwilę do Niego i do moich myśli. Jezus uśmiechał się do mnie cudownie.
„Napisz o tych odwiedzinach, Moniko! Napisz, jak Ty je widzisz. Ożyw Moją ciocię Elę!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Dobrze!” – zaśmiałam się perliscie.

„Nawiedzenie świętej Elżbiety” – brzmi bardzo uroczyście, dostojnie, szorstko i sztywno. „Odwiedziny u cioci Eli” – brzmi bardziej swojsko. Jest w tym określeniu miłość, czułość i bliskość. Święci to przecież zwykli ludzie. Zwyczajni, jak my.
Przez wiele lat wyobrażalam sobie Maryję jako wielką panią. Wielką Królową. Potężną, majestatyczną i bardzo daleką. Odległą. Jakie było moje zdziwienie kiedy wyczytałam, że Maryja w chwili Zwiastowania miała 12 – 13 lat. Toż to mała dziewczynka! Dziecko jeszcze! Swoją drogą Pan Bóg miał wielką fantazję powierzając Zbawienie świata w ręce dziecka!!!
Gdy tylko Anioł od Niej odszedł, Mała Miriam zaczęła raz jeszcze przypominać sobie jego słowa.
-Powiedział, że będę Mamą… Mamą Syna Boga! Już jestem! Zaraz, zaraz… co ten Anioł jeszcze mówił…?! Że ciocia Ela jest przy nadziei!!! Przecież ona ma 80 lat!!! Pewnie leży w łóżku złożona niemocą! Trzeba jej pomóc! Idę do niej!!!
I nie mówiąc nic rodzicom, ani Swemu Józinkowi poszła. Poszła?! Nie! Pobiegła! W podskokach! Pobiegła przez góry i lasy… Do cioci Eli!
A ciocia Ela była staruszką o uśmiechniętym sercu. I przez ostatnie sześć miesięcy uśmiech nie schodził z jej twarzy! Jednak ostatnio czuła się trochę samotna. Nie miała bowiem komu opowiedzieć o swej Tajemnicy, podzielić się nią, porozmawiać o niej… Jej mąż, stary kapłan, Zachariasz 6 miesięcy temu nagle zaniemówił! I jakby bardziej ogłuchł… Siedział teraz w milczeniu i z rosnącym zdziwieniem wpatrywal się w coraz to większy brzuszek swojej Elusi… Jego oczy wyrażaly zachwyt i entuzjazm ogromny! I tak wyglądalo jakby już teraz chciał wybuchnąć wielką radością! Chciał, ale nie mógł… Musiał zaczekać. Za karę, że nie uwierzył słowu Anioła, musiał się teraz cieszyć w milczeniu.
Dlatego też gdy ciocia Ela zobaczyla w progu domu maleńką Miriam, niezmiernie się ucieszyła!!! Wybiegła Jej na spotkanie!
-Miriam!!! Moja kochana!!! Jakże się cieszę że jesteś!!!
-Witaj ciociu!!!
Ciocia Ela złapała się za brzuch i głośno zaśmiała!
-Ooo! Nawet dzieciątko skacze z radości, że przyszłaś!!! Bo… nie uwierzysz!!! Ja stara, stojąca nad grobem jestem przy nadziei!!! To cud!!!
-To jeszcze nic, ciociu!!! Ja, która nie bylam jeszcze z mężczyzną, oczekuję Dziecka! Syna Boga! Anioł był u mnie i mi powiedział! O twoim dzieciątku wiem od Niego!!!
I ciocia Ela i Mała Miriam zaczęły tańczyć z radości i szczęścia! A Miriam, która uwielbiała układać piosenki, na poczekaniu ułożyła hymn na chwałę Boga! Wyśpiewała Swoje szczęście i szczęście wszystkich ludzi! Miriam została u cioci Eli do czasu jej rozwiązania.
Tak mogły wyglądać odwiedziny u cioci Eli.

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com