PŁONĄCE SERCA

Byłam w moim Jezusie. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Zanurzona w Nim cała. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością… Zbliżyłam swoją twarz do Jego twarzy i zaczęłam całować… Całowałam czoło Jezusa i oczy i policzki całowałam, i nos i usta i brodę. Całowałam Jezusa. A On całował mnie! Całował moje czoło i oczy i policzki całował, i nos i usta i brodę… Całował całym Sobą!!!
Całowałam SERCE Umiłowane! A ONO płonęło Miłością!!! Jezus całował moje serce… A ono pragnęło!!!
„Moje serce pragnie płonąć Twoją Miłością, mój Jezu!!!”
„Wprawdzie niewiele Ci już brakuje. Ale skoro pragniesz. Dobrze!”
„Pragnę bardzo! Me serce pragnie!!!”
I natychmiast znaleźliśmy się przed potężnym ogniem! Przed ścianą płonącego ognia!!!
„Gdzie jesteśmy, mój Jezu??!!!”
„W Otchłani Mojej Miłości, Moniko!” – wyszeptał Jezus.
I włożył Swą dłoń w ogień. I wyjął z niego maleńką iskierkę.
„Tyle Ci brakuje!”
„Tylko tyle?!!” – szepnęłam szczerze zdziwiona.
„Tylko tyle!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
I włożył tę iskierkę do serca mojego. A ono zapłonęło Miłością Jezusa!!!
Rzuciłam się Mu na szyję i przytuliłam się do Niego… Wtuliłam się w Jezusa… I dziękowałam, dziękowałam…
„To Ja Ci dziękuję, Moniko! Spełniłaś Moje pragnienie!!!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Z czułością niezwykłą tulił mnie do SERCA… A nasze serca płonęły Miłością!