ŁĄCZY ZE SOBĄ I MĘKĄ SWOJĄ

Byłam w moim Jezusie. W Jego objęciach obolała bardzo, tańcząca bardzo i bardzo zmęczona leżałam. Bez sił prawie. Jezus pochylał się nade mną i patrzył we mnie płonący cały. Jak w obrazek we mnie patrzył…
„Umiłowana Moja! Słodka Moja! Jedyna Moja! Piękna Moja!” – szeptał z tkliwością i ogniem.
„Przy Tobie także nie można być smutnym, mój Jezu!!!” – szepnęłam z uśmiechem od ucha do ucha.
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko. Przenikliwie bardzo…
„I nie spytasz, Moniko dlaczego dopuszczam na Ciebie kolejne cierpienia? Nie spytasz dlaczego Ty?!”
„Nie. Nawet mi to do głowy nie przyszło, żeby Cię pytać.”
Jezus wciąż patrzył we mnie głęboko…
„Ty nie spytasz, ale Ja odpowiem. Nie Tobie, jednemu z Twoich Dzieci Duchowych. Spytało Mnie: ‚dlaczego Monika?! Przecież ona jest Ci tak bliska! A Ty zamiast odejmować jej cierpień, dopuszczasz kolejne!’ Więc odpowiadam Twojemu Dziecku: Tak traktuję Moich przyjaciół! Najbliższych Moich! Wypróbowanych! Tym, którym ufam. Tych, o których wiem, że Mnie nie opuszczą, nie zostawią Samego… Tak traktuję Moich przyjaciół!”- wyszeptał Jezus poruszony wielce.
„Dopuszczając na nich kolejne cierpienia?” – spytalam bardziej z ciekawości niż mając na myśli siebie.
„Łącząc ich z Sobą i z tego z Męką Moją, Moniko!” – Jezus płonął cały Miłością.
Z trudem uniosłam głowę i zaczęłam całować mojego Jezusa… mojego najmilszego… Całowałam z miłością i uwielbieniem… A moje serce było tylko Jego! Tylko umiłowanego Jezusa. W Jego objęciach tańczyłam. A On nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com