„MA JEDYNA ZAŚNIJ JUŻ…”

Byłam w moim Jezusie. W Jego objęciach zanurzona cała! Osłabiona i przymulona działaniem antybiotyku. Leżałam. Na moim czole błyszczały kropelki potu. Leżałam wpatrzona w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem. Usmiechalam się do Niego od ucha do ucha!
Jezus pochylał się nade mną z tkliwością niesamowitą i patrzył we mnie płonący cały… Dotykał Swą dłonią mojego policzka i głaskał go z czułością…
„Lepiej się czujesz, kochana Moja?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Trochę lepiej, dziękuję, mój Jezu! Antybiotyk mocne uderzenie, trzy silne dawki w trzy dni”.
„Będzie dobrze…” – wyszeptał Jezus z czułością.
„Jest dobrze! Bo Ty jesteś ze mną!” – szepnęłam z mocą.
„Kochana Moja…” – Jezus patrzył we mnie z zachwytem.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Odpocznij najmilsza, a Ja Ci zaśpiewam!” – wyszeptał z ogniem miłości.
Leżałam z przymkniętymi oczami. A Jezus spiewal:
„Ma jedyna zaśnij już… Ma jedyna oczka zmruż! Gwiazdki gasną na niebie, a Ja kołyszę Ciebie! Moja miłość nad Tobą nie zgaśnie nigdy już…!”
Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie! Od razu poznałam tę kołysankę! Śpiewała ją Mu Miriam gdy był malutki. Jezus zmienił ją troszkę, żeby była dla mnie… Specjalnie dla mnie…
„Pięknie śpiewasz mój Jezu!!! Masz piękny głos!!!” – szepnęłam z zachwytem.
„Po Mamie!” – wyszeptał Jezus z dumą.
„Tak! Twoja Mama ma cudowny głos! Słyszałam!”
„To również i Twoja Mama, Moniko!” – wyszeptał Jezus z ogniem i czułością niezwykłą.
Ujęłam Jego dłoń w swoje dłonie i ucałowałam ją serdecznie.
„Wiem!!! Dzięki Tobie!” – szepnęłam z mocą.
Leżałam w objęciach Jezusa z zamkniętymi oczami. Leżałam. A On śpiewał mi prosto do serca:
„Ma jedyna zaśnij już… Ma jedyna oczka zmruż! Gwiazdki gasną na niebie, a Ja kołyszę Ciebie! Moja miłość nad Tobą nie zgaśnie nigdy już…!”
Jezus spiewal… Zapadałam w spokojny i słodki sen…