Site Overlay

Dzień: 18 lutego 2020

O ŚWIĘTYM JÓZEFIE…

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach i rozmyślałam… Rozmyślałam o św Józefie.
Gdy mała Miriam wróciła od cioci Eli, zaślubiony Jej Józef ze zdumieniem zauważył, że Jego umiłowana jest w stanie odmiennym!!! Że Jego Miriam, że Jego Maryś jest w ciąży!!! Zakotłowało serce Józefa! Zabolało ogromnie!
Patrzył na Maryję, trzymającą się za brzuch i myślał może:
„Wystarczyły tylko trzy miesiące a już by o mnie zapomniała?! Zdradziła by mnie??! Nie! To niemożliwe!!! Moja Miriam nigdy by mi tego nie zrobiła! Kocha mnie! Więc dlaczego…?! A jeśli ktoś Ją skrzywdził??!! Zadał Jej gwałt??!! I może… Ale gdyby tak się stało, Miriam byłaby smutna, cierpiąca, obolała cała! A Ona szczęśliwa i radosna jak skowronek!!!”
Obserwował Miriam z daleka. Widział Jej jasny, perlisty śmiech, widział też, że gdy dotyka brzucha, na Jej pięknej twarzyczce pojawia się tajemniczy uśmiech…
Józef czuł się rozdarty… Zdezorientowany. Zagubiony bardzo… Nie wiedział co ma myśleć, co robić… Co mówić. Cały był zagubieniem… I ogromny kamień zaciążył w sercu Józefa…
W końcu postanowił Swoją Miriam od siebie oddalić. Tak! Napisze list rozwodowy. I weźmie winę na Siebie. I Miriam oddali!
Gdy tylko tak zdecydowalal, zapadł w głęboki, ozdrowieńczy sen… We śnie usłyszał Głos. Głos, który Mu wszystko wytłumaczył, objawił. Józef obudził się… I od razu zauważył, że ciężar znikł z Jego serca! Przypomniał sobie Głos… Zerwał się na równe nogi i pobiegł do domku Joachima i Anny! Biegł szybko jak wiatr!
A Jego serce szeptało samo do siebie:
„Będę ojcem!!! Już nim jestem! Bóg wybrał na ziemskiego ojca Swego Syna!!! Będę Jego opiekunem! I to ja nadam Mu Imię… Jeszua!”
Józef stanął przed ubogim domkiem i zapukał do drzwi. W drzwiach ukazała się Miriam. Józef ujął Ją za rękę i delikatnie przyciągnął do siebie. Wziął w Swe wielkie dłonie twarzyczkę umiłowanej. Miriam patrzyła w Józefa Swymi dużymi pięknymi oczami. I On patrzył w Jej oczy głęboko… Patrzył, a Jego spojrzenie mowilo:
„Wiem już o wszystkim, kochana moja! Znam prawdę! Zabieram Cię do siebie! Zabieram WAS do siebie!!!”
„Jak dobrze, mój Józinku! Jak dobrze…”- zaszczebiotala Miriam i położyła z ufnoscią i oddaniem głowę na Jego sercu. Wzruszony Józef objął swoją Maryś dużymi, silnymi ramionami… I przytulił mocno do Siebie. Trwali tak Oboje złączeni Bożą Tajemnicą…
A potem był spis ludności i narodziny Dzieciątka w betlejemskiej stajni. Józef pierwszy raz zobaczył Syna. Jaki był wtedy szczęśliwy… I dumny gdy widział pokłon pasterzy i mędrców! Wiedział, że Syn jest KIMŚ niezwykłym! A potem była ucieczka i zamieszkanie w kraju wielu obcych bogów. A potem powrót i osiedlenie się w Nazarecie. I zwykła codzienność i święta. I coroczna pielgrzymka do Jeruzalem. Józef widział jak Syn rósł, dojrzewał, widział Jego dobroć i mądrość. Widział Jego miłość. I był bardzo z Niego dumny…
I w końcu Józef zniknął. Tradycja mówi, że umarł na rękach Jezusa. Ale ja myślę że się w Nim rozpłynął… Józef, który na kartach Biblii nie wypowiedział ani jednego słowa, który słuchał tylko Boga i cały był dla Niego, w Nim się rozpłynął. Rozpłynął się w Bogu…

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com