JAK JEST!

Byłam w moim Jezusie… Zanurzona w Nim całkowicie. Trzymałam mojego umiłowanego w ramionach i tulilam do serca mego! Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim. I ja w Niego patrzyłam… z miłością, zachwytem i entuzjazmem patrzyłam.
„Jezu mój kochany! Dziękuję, że karmisz mnie Swoim Ciałem!!! Bardzo dziękuję!!! Jesteś moim Karmicielem i Żywicielem! Jesteś moim Pokarmem! Dzięki Tobie żyję! Jestem! Moje korzenie są w Tobie! Całe moje „ja” wypływa z Ciebie! Moje życie, istnienie, jestestwo wypływa z Ciebie, Jezu mój kochany! To, że jestem i to jaką jestem wypływa z Ciebie! To co myślę, robię, mówię, wypływa z tego, że Jesteś! Bez Ciebie mnie nie ma! Nie istnieję!!! Jestem bo Ty jesteś!” – szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością!
„Moniko, pocieszyłaś i ucieszyłaś Mnie bardzo!!!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Ale ja nie mówię tego, żeby Ciebie pocieszyć… A raczej nie tylko dlatego! Mówię jak jest, po prostu!”
Jezus rozpromienil się ogromnie nade mną! Rozświetlił się cały!!!
„Właśnie dlatego Mnie ucieszyłaś i uszczęśliwiłaś, że mówisz jak jest, kochana Moja!”
Jezus patrzył we mnie rozpromieniony Miłością i zachwytem wielkim… A ja uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha!