W PEŁNI OBECNOŚCI

Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim całkowicie… Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Wokół nas było ciemno i smutno i zimno i zewsząd zionęło pustką. Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo i bardzo zmęczona…. Jezus dotykał Swą dłonią mojego policzka i głaskał go z czułością niezwykłą…
„Moja maleńka… Jedyna Moja… Jedyna… Śliczniutka Moja…” – szeptał Jezus z ogniem głaszcząc z czułością mój policzek.
„Uwielbiam Twoją czułość, mój Jezu…” – szepnęłam z trudem.
Ujęłam dłoń Jezusa w swoje dłonie i ucałowałam ją serdecznie. I przytuliłam ją do policzka.
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem…
„Święty Jan napisał, że ‚Bóg jest miłością’! Równie dobrze mógł napisać, że Bóg jest czułością, tkliwością, bliskością, łagodnością, dobrocią, cichością. Mógł. Ale w Miłosci zawierają się wszystkie te cechy!” – rozmyślałam wpatrzona w Jezusa.
Jezus milczał, patrzył we mnie płonący cały…
„Jesteś bliskością… Obecnością… Ciszą… mój Jezu… Uwielbiam przebywać w ciszy…” – szepnęłam z mocą.
Umilkłam. Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem. I On patrzył we mnie… I nagle pustka wokół nas już nie była pustką, ale… Obecnością!!! Miłość, czułość łagodność Jezusa wypełniala całą pustkę!!!
„Jak tu pięknie…!!! I jak dobrze!!!” – szepnęłam zachwycona cała.
„Nie byłoby tak dobrze i pięknie bez Ciebie, Moniko!” – wyszeptał Jezus z ogniem. I uśmiechnął się do mnie cudownie! Od ucha do ucha!
Choć uważałam inaczej, nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu. Usmiechalam się do mojego ślicznego Jezusa od ucha do ucha! A On zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice. Czule i słodko i gorąco… Trwaliśmy w Obecności. W pełni Obecności. Mój Jezus i ja.

Dodaj komentarz