ZŁOTA

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Trzymałam mojego umiłowanego w ramionach i tulilam do serca mego. Wokół nas było ciemno i smutno i zimno i zewsząd zionęło pustką.
„Wiesz mój Jezu? Wczoraj moje Duchowe Dziecko powiedziało, że jestem ‚zlota’! Kiedy spytalam dlaczego, odpowiedziało, że nie wie dlaczego jestem ‚zlota’, ale że jestem! A inne moje Dziecko powiedziało, że baaardzo dobrze że jestem taka jaka jestem, że nie jestem inna. Dziękowało, że jestem… ”
„Złota!” – wyszeptał Jezus przerywając mój wywód. Patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim!!!
„Złoty to jesteś TY, mój Jezu! Ty i moje Duchowe Dzieci! Najpierw Ty, a zaraz potem moje Dzieciaki złociutkie!!!”
Jezus patrzył mi w oczy głęboko… Zachwycony i rozpromieniony cały!
„Wiesz dlaczego jesteś złota, Moniko?” – spytał z cudnym uśmiechem.
Gwałtownie pokiwałam głową przecząco!
„Bo masz złote serce!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Złote SERCE masz Ty, Jezu!”
„Twoje serce jest podobne do Mego SERCA! Więc też złote!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały…
„Rozpieszczasz mnie znowu… I znowu wywyższasz…” – szepnęłam onieśmielona i zawstydzona bardzo.
„Uwielbiam Ciebie rozpieszczać, kochana Moja! A wywyższa Ciebie nie Ja. Wywyższa Cię Twe złote serce!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa nieśmiało… A On patrzył we mnie zakochany i zachwycony cały!