POCAŁUNEK MIŁOŚCI

Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice… Czule i słodko i gorąco… Potem patrzył we mnie płonący cały miłością… Rozpromieniony cały! I ja patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem. Usmiechalam się do Niego od ucha do ucha!
„Namaluję go. Namaluję nasz pocałunek…!” – szepnęłam z mocą.
I nagle się zawstydziłam… bo nie spytalam Jezusa o zgodę. Wczoraj nagle naszła mnie myśl, żeby ten nasz, a raczej Jezusa pocałunek namalować. I tak się tą myślą ucieszylam, że już nie pytałam… Spuściłam głowę zawstydzona.
„Mogę…?” – spytalam bezgłośnie prawie.
Jezus natychmiast podsunął Swoją dłoń pod mój podbródek i delikatnie ale stanowczo podniósł moją głowę do góry.
Spojrzałam Mu w oczy nieśmiało. Płonęły miłością.
„Masz namalować nasz pocałunek, Moniko! To Ja Ci podsunąłem tę myśl!” – wyszeptał Jezus z ogniem. Patrzył we mnie z czułością niezwykłą…
A ja aż podskoczyłam do góry z radości!!!
„Tak myślałam że to Ty, mój Jezu! Tak myślałam!” – szepnęłam uradowana.
A po chwili posmutnialam…
„Tylko… jestem człowiekiem i namaluję po ludzku… Nie umiem tak pięknie…”
„Ja jestem też i człowiekiem, namaluj więc po ludzku, kochana Moja! Zresztą pomogę Ci!”
„Skoro mi pomożesz to tak czy inaczej, wyjdzie!”
Patrzyłam w mojego Jezusa, a On we mnie patrzył… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego…

Wczoraj tato się mnie pyta co będę malować. Odpowiedziałam tacie, że coś wymyślę, nie chciałam od razu mu mówić.
-Myślałem, że już wymyśliłaś po dwóch tygodniach laby! – zaśmiał się tata.
-Pocałunek! – wyparowałam.
-Pocałunek??!! – tata był bardzo zdumiony – Jaki pocałunek?! Judasza??!!!
Teraz to ja się zaśmiałam zaskoczona i baaardzo zdziwiona!
-Judasza??!!! Nie! To będzie całkiem inny pocałunek!!!
„Pocałunek Miłości…”- szepnęło moje serce.

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com