KRZEW WINNY CAŁUJE SWOJĄ LATOROŚL…

Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice. Czułe i słodko i gorąco! Miły mój całował… A nasze serca rozmawiały:
„Pięknie malujesz nasz pocałunek, Moniko!”
„Pięknie…?! Niektórzy mówią że gender, że kicz, słyszę docinki i drwiny… a Ty mówisz że…”
„Bardzo pięknie, Moniko! I bardzo pięknie, że nie odpowiadasz na drwiny i docinki, ale z uśmiechem mówisz że poprawisz!”
„Bo poprawię! Wiem, że mi pomożesz! Już mi pomagasz, mój śliczny! Krzew Winny całuje swoją latorośl… taka myśl mnie naszła jak malowalam stokrotki. I stokrotki wytarłam, a namalowałam krzew winny…” – szepnęło moje serce, a po chwili dodało:
„Tylko wiesz, mój Jezu? Chciałabym gołębia – Ducha zostawić, ale nie wiem czy mi się zmieści…”
„Gołąb może być mniejszy, może nachodzić na serce i może siedzieć na krzewie winnym!”
„A widzisz!!! Dzięki za podpowiedź, mój Jezu kochany!!!”
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i ciągle całował…
Krzew Winny całował swoją latorośl… Ciągle całuje…

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com