JEZUS – PRAGNIENIE MIŁOSCI

Leżałam w objęciach Jezusa. Obolała bardzo i bardzo zmęczona. Bez sił prawie. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony cały…
„Boli bardzo!!!” – wyrwało mi się z głębi serca.
„Jestem z Tobą, Moniko! Jestem z Tobą, jedyna Moja!!!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
Nie protestowałam, że wiem, że nie potrzebuję Jego zapewnień. Tylko uśmiechnęłam się do Jezusa z czułością. A On patrzył we mnie z lubością i wzruszeniem…
Nie protestowałam, że nie potrzebuję Jego zapewnień. Bo wiedziałam, że robi to z miłości do mnie. A ja choć nie potrzebowałam to jednak… pragnęłam. Pragnęłam!!!
Pamiętam jak w dzieciństwie chciałam, czekałam, potrzebowałam usłyszeć, że jestem kochana… Usłyszeć zwyczajnie: ‚Kocham cie, Moniko!” Wiedziałam, że jestem kochana, ale usłyszeć to, to dla małego dziecka było bardzo ważne… Kiedy w końcu się doczekalam tych słów, miałam poczucie, że są one powiedziane na odczepnego. Jak ochłap rzucony psu… Byłam z tego powodu bardzo nieszczęśliwa… Może wtedy to poczucie było wyolbrzymione. Ale wtedy tak to odebrałam.
Zarzuciłam Jezusowi ręce na szyję i przytuliłam się do Niego cała!
„Kocham Cię Jezu!!!” – szepnęło moje serce.
„Pragnę!!!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości. I przytulił mnie do Siebie jeszcze bardziej! Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic… Jezus i ja.

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com