Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja leżałam w Jego objęciach obolała bardzo i bardzo zmęczona. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony cały! I ja tylko w Niego patrzyłam! W mojego ślicznego Jezusa z miłością i uwielbieniem patrzyłam… Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać SERCE Jezusa… Dotykałam, pieściłam, adorowałam… Całowałam… pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… Pieściłam SERCE Najdroższe… A Jezus był cały mój i cały był dla mnie!
„Uwielbiam gdy pieścisz Moje SERCE, jedyna Moja!” – wyszeptał z oddaniem.
„Skoro uwielbiasz to będę częściej!” – szepnęłam z trudem i opadłam z sił. Leżałam zmęczona i obolała bardzo…
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem wyciągnął rękę i delikatnie zaczął dłonią dotykać moje serce… Dotykał, pieścił , adorowałam serce moje… Całowałam… pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… Pieścił moje serce… A ja byłam cała Jego i dla Niego cała! Cała oddana i poddana mojemu Jezusowi umiłowanemu! A jednocześnie wolna! Wolna nieskończenie! To poddane i wolność sobie nie przeszkadzały! Przeciwnie! Jedno wynikało z drugiego! Wolność wypływala z poddania się Jezusowi! Była jego skutkiem! Byłam wolna! Wolna w Jezusie!
„Uwielbiam gdy pieścisz moje serce, Jezu kochany!” – szepnęłam z mocą.
„Skoro uwielbiasz to będę częściej!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
A ja pomyślałam że pozwala mi doświadczyć to czego On doświadczał gdy ja pieściłam Jego SERCE!
Niesamowitą wolność!

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com