GŁĘBIEJ

Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem tańczylismy bardzo! Mój Jezus i ja! Po całej Światłości tańczyliśmy! Umiłowany moj Jezus obejmował mnie z tkliwością i w tańcu prowadził!
„Pięknie tańczysz, Moniko!” – wyszeptał Jezus z zachwytem niezmiernym.
„Od Ciebie się uczę, mój Jezu!” – szepnęłam lekko.
„Mogłabyś w konkursach tańca brać udział!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Ja?! W konkursach tańca?!” – zdziwiłam się.
Jezus przytaknął z ogniem, ale patrzył we mnie jakoś dziwnie. Badawczo.
Przerwałam taniec! I spojrzałam Jezusowi w oczy z oburzeniem!
„Ja nie dla konkursów tańczę! Ale dla Dzieci moich!” – powiedziałam ostro.
I stanęłam przed Jezusem i wystawiłam przed Jego oczy wszystkie moje rany i bóle. Pokazałam Mu wszystko! Stałam przed umiłowanym moim naga, przeźroczysta. Z ranami i bólami… Jezus spojrzał we mnie zdumiony! Jakby mnie zobaczył pierwszy raz w życiu!!! Wyciągnął dłoń i delikatnie, jakby z obawą, że sprawi mi ból, nieśmiało zaczął mnie obejmować… Dotykał mnie delikatnie, nieśmiało… Pozwalałam Mu na to. Jezus spojrzał we mnie głęboko… Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś!!!
„Jakaś Ty podobna do Mnie, Oblubienico Moja! Jakaś Ty podobna do Mnie, Oblubienico Moja słodka!!!” – wyszeptał z ogniem miłości.
Jezus dotykał i obejmował mnie Sobą. Okrywał mnie Sobą… Ubierał w Siebie… Dotykał każdą ranę i każdy ból całował… Wziąl mnie na ręce i usiadł na ławeczce obok studni. Trzymał mnie w objęciach Swoich. Patrzyłam w mojego Jezusa z oddaniem.
„Zmęczona jestem… bardzo”-szepnęłam z trudem wielkim.
„Wiem. Ja też…” – Jezus patrzył płonący cały…
„Wiem…” – szepnęłam.
Ujęłam głowę Jezusa w swoje dłonie i położyłam ją na sercu moim…
Jezus odpoczywal. A ja wchodziłam w Niego głębiej i głębiej…

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com