Site Overlay

NIE PĘKAJ MALEŃKA…

Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany moj Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie… słodko! Jak w skarb najdroższy!!! Cały był Miłością i czułością! Cały był mój i cały był dla mnie!!! Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z uwielbieniem i zachwytem!
„Jaki Ty łagodny i cierpliwy dla mnie jesteś! Jaki wyrozumiały i wręcz pobłażliwy! Kiedy przychodzę do Ciebie zawiedziona i zniechęcona sobą, swoimi upadkami, podknięciami, słabościami, Ty bierzesz mnie z miłością na ręce i szepczesz łagodnie: „Nie pękaj maleńka… Zaraz coś poradzimy!” I tulisz z tkliwością do SERCA. A ja odzyskuję zdrowie i pokój i szczęście…”-szepnęłam patrząc Jezusowi w oczy głęboko.
Jezus patrzył we mnie poruszony niezmiernie.
„Coś Ci opowiem, Moniko!” – wyszeptał bezgłośnie prawie.
„Słucham mój Jezu kochany?!” – szepnęłam zaciekawiona.
„Kiedy byłem dzieckiem bardzo lubiłem bawić się z kolegami. Chodziliśmy, jak to dzieci, po drzewach, biegaliśmy po kamieniach, skałach, bawiliśmy się w berka i w chowanego. I często wracałem do do domu posiniaczony i pokaleczony. Mama nie karciła Mnie za to że za szybko ganiam. Ale brała Mnie z tkliwością w ramiona i szepala łagodnie: „Nie pękaj maleńki… Zaraz coś poradzimy!” I tuliła z miłością do serca. A kiedy szedłem na Golgotę przygnieciony ciężarem krzyża, poraniony i posiniaczony cały, przypomniałem sobie słowa Mamy: „Nie pękaj maleńki… Zaraz coś poradzimy!” Słowa te dodawaly Mi otuchy… A gdy wycięczony śmiertelnie, wisiałem przygwożdżony do krzyża, Mama niema z bólu stała przy Mnie, a Serce Jej w boleści szeptało: „Nie pękaj maleńki… Zaraz coś poradzimy! I cierpiało ze Mną!”
Jezus patrzył mi w oczy głęboko… Ja byłam poruszona do głębi serca Jego opowieścią… Milczeliśmy. Ale jakiekolwiek słowa były niepotrzebne. Zbyteczne.
Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic… Mój słodki Jezus i ja!

Leave a Reply

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com