Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach. Wtulona w mojego Jezusa siedziałam. Wtulona w Miłość całkowicie. Wtulona w SERCE… Siedziałam z sercem ciężkim… Przygniecionym codziennymi zmartwieniami, troskami… Obolałym i zmęczonym sercem.
Jezus wyciągnął Swoją dłoń i zaczął dotykać i pieścić moje serce. Pieścił delikatnie, jakby z obawą, że sprawi mi jeszcze większy ból. Pieścił z namaszczeniem i czcią…z nabożeństwem… Potrzebowalam tej Jego pieszczoty, pragnęłam!!! Jak kania dżdżu!!! Jak płuca tlenu!!! Potrzebowałam i pragnęłam! I umiłowany moj Jezus dawał mi to! W milczeniu pieścił moje serce… Ale ja nie potrzebowałam słów, potrzebowałam pieszczoty. Pragnęłam… I Jezus pieścił… Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać SERCE Jezusa… I zaczęłam Je pieścić. Pieściłam delikatnie, z czułością, czcią i namaszczeniem pieściłam…
“Ty też nie miałeś lekko w życiu, mój Jezu! A mimo to szedłeś Drogą Krzyżową. Do zwycięstwa! I ja tak chcę! Chcę jak Ty! Oblubienica pragnie być podobną do swego Oblubieńca!!!”- szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie głęboko…
„Jesteś do Mnie podobną! Bardzo podobną, Moniko! Jak dwie krople wody!!!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
Podniosłam głowę i spojrzałam w oczy Jezusowi.
„Naprawdę jestem do Ciebie aż tak bardzo podobną?” – spytalam niepewnie.
„Jak dwie krople wody!” – wyszeptał Jezus z naciskiem i przekonaniem.
Uśmiechnęłam się do mojego ślicznego od ucha do ucha!
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i wciąż pieścił moje serce… A ja pieściłam Jego SERCE. Tańczylismy bardzo w bliskości bez granic!

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com