Siedzieliśmy na ławeczce obok studni. Mój umiłowany Jezus i ja. Wokół nas leżały moje wilki. Warowały.
Wczoraj wieczorem leżąc w łóżku, chciało mi się płakać. Płakać nad sobą, nad swoją biedą, bezsilnością, bezradnością, słabością, nad niezrozumieniem przez najbliższych… itd, itp… Ale zamiast płakać, oddałam to wszystko Jezusowi. Oddałam Mu swoją biedę, bezsilność, bezradność, słabość, niezrozumienie przez najbliższych. Oddałam wszystko mojemu Jezusowi! I już nie chciało mi się płakać. Ulżyło mi.
Siedzieliśmy więc teraz na ławeczce. Jezus patrzył we mnie głęboko… Z bezgraniczną miłością…
„Nie jesteś sama w tym wszystkim, Moniko! Ja jestem z Tobą! I będę nosił to co Mi oddałaś. Będziemy nosić razem!”- wyszeptał Jezus z ogniem. Urwał na chwilę. Spojrzał we mnie jeszcze głębiej i wyszeptał z czułością niezwykłą:
„I chcę, żebyś o tym pamiętala. Ja Ciebie nie oskarżam ani nie potępiam! Więcej! Nie ma w tym wszystkim Twojej winy!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością!!! A ja uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha!!! Radośnie! Promiennie! Po raz pierwszy od kilku dni!
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem wskazując dłonią na wilki, powiedział z uśmiechem:
„No dobrze! A teraz one czekają na imona! Jak je nazwiesz?”
Otworzyłam usta ze zdumienia i uświadomiłam sobie, że rzeczywiście moje wilki nie mają jeszcze imion!
Popatrzyłam na wilki… Patrzyły na mnie piękne, dumne i dostojne. Uśmiechnęłam się do nich. I przyszły mi do głowy cztery imiona, które do nich bardzo pasowały.
„Atos, Portos, Aramis i d’Artagnan!” – powiedziałam wskazując na każdego wilka, nadając każdemu imię. Wilki ucieszyly się i okazywaly radość merdając ogonami!
„Podobają im się imiona!” – wyszeptał Jezus uśmiechając się do mnie cudownie.
„A Tobie, mój Jezu?” – spytalam z prostotą.
„Podobają Mi się bardzo! Pasują do nich!” – Jezus uśmiechał się do mnie cudownie.
Uśmiechałam się do Jezusa promiennie! Po raz pierwszy od kilku dni…

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com