Leżałam w ramionach Jezusa. Serce przy SERCU… Twarz przy twarzy… Tańczyliśmy bardzo!
„Wiesz mój Jezu… Martwię się o mojego Duchowe Dziecko, Syna i o siebie też… Wczoraj pomyślałam, że najgorsze już za nami. Ale teraz zaczynam myśleć, że…”- urwałam. A Jezus dokonczyl:
„Że najgorsze dopiero przed Wami…”
Kiwnęłam głową potakująco. I szeptałam dalej:
„Prawie całe Jego, Syna, życie kręciło się wokół mojej Córki i jej choroby. Córeczka bardzo skupiała uwagę na sobie i chorobie. Absorbowała sobą. Syn prawie cały dzień Nią się zajmował. A ja… zajmowałam się… sobą!!!” – szepnęłam z goryczą.
Jezus spojrzał we mnie z tkliwością… I zaczął dotykać mój policzek i głaskal go z czułością niezwykłą…
„Nie mów tak, Moniko, bo to nie jest prawda! Bardzo dobrze, że znajdowałaś sobie zajęcia…”
„Nie chciałam przeszkadzać sobą… Zylam w cieniu Córeczki… „- urwałam na chwilę i po chwili szepnęłam:
„Teraz będziemy musieli nauczyć się żyć jakby od nowa. Odnaleźć się w nowej, nieznanej trudnej rzeczywistości…”
„Nie odnaleźć, Moniko. To będzie proces, powolny i żmudny. Będziecie musieli odnajdywać się, codziennie, każdego dnia, od nowa.”- wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
„Taaak. Powoli, spokojnie. Niczego nie przyspieszać, nie ponaglać, ale i nie zatrzymywać się, nie spowalniać. Będę musiała przeorganizować swoje życie. Bardziej skupić się na Synu, ale też nie zapominać o sobie. I Syn tak samo. Musi nie zapominać o sobie. A tak wygląda jakby zapomniał o sobie. Skupiał się na żonie i córce, a o sobie zapomniał. Teraz musi o sobie przypomnieć.”
„Ty, Moniko musisz mu w tym pomóc!” – wyszeptał Jezus z czułością.
„A mnie Ty, Jezu, pomożesz?!” – szepnęłam poruszona.
„Jasne!!! I przecież macie jeszcze matkę i żonę!!! Ona się Wami zaopiekuje!!!” –
„No przecież!!! To, że jest u Ciebie, nie znaczy, że nie ma obowiązków wobec nas! Nie znaczy, że nie ma, że nie może nam pomagać, zaopiekować się nami! Prawda?!”
Jezus przytaknął z cudnym uśmiechem. Ja uśmiechnęłam się do Niego promiennie!
„Macie siebie nawzajem, kochacie się. Będzie dobrze!”
„Będzie dobrze przede wszystkim dlatego, że mamy Ciebie!” – szepnęłam z mocą.
Jezus rozpromienił się cały nade mną! Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Mocno i czule…

Dodaj komentarz

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com