Site Overlay

Dzień: 2 sierpnia 2020

ŻAŁOBA, NADZIEJA I CZYSTE SERCE

Leżałam na SERCU Jezusa… Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył we mnie jak w obrazek… Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem…
„Wczoraj pożegnaliśmy na cmentarzu moją Mamę. Na pogrzeb Mamy przyszło bardzo dużo ludzi. Ja jednak pożegnałam się z Nią, a raczej to Ona pożegnała się ze mną wcześniej. Było to pożegnanie bardzo osobiste i przejmujące bardzo… Opowiedzieć Ci o nim, kochany?”
„Opowiedz, Moja śliczna! Opowiedz mi!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
„We wtorek moja Mama już bardzo źle się czuła. Leżała z zamkniętymi oczami. Nie wiadomo było czy jest przytomna, czy nie… Chcialam przy Niej posiedzieć, poprosilam więc Tatę, żeby mnie do Niej zawiózł. I Tata zawiózł. Siedzialam przy łóżku Mamy, a Ona leżała z przymkniętymi oczami. W pewnym momencie je otworzyła i spojrzała na mnie. I bardzo niewyraźnie, z trudem wielkim wyszeptała:
– Mo-ni-ka… Mo-ni-ka…
– Tak, kochanie, to ja jestem! – szepnęłam poruszona bardzo, siląc się na uśmiech.
– Mo-ni-ka…
– Tak, mamusiu, to ja…
Mama spojrzała na mnie i zamknęła oczy. Więcej Jej z otwartymi oczami nie widziałam…
Jezus patrzył we mnie głęboko… Poważny i poruszony niezmiernie…
„A opowiedzieć Ci jak czuwa nade mną?” – spytałam uśmiechając się delikatnie.
„Opowiedz, kochana Moja, opowiedz Mi!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
„Na pogrzeb Mamy nie chciałam ubierać się całkowicie na czarno. Wymyśliłam więc, że nałożę tę ciemnozieloną sukienkę, którą kupiłam na I Komunię chrzesniaczki. Do niej potrzebowałam czarny żakiet lub wdzianko. Jednak nic takiego nie miałam… Bratowa Ania przyniosła mi swój czarny żakiet. Ledwo mi go nałożyli! Był ciasny i gruby, a teraz gorąco. Od razu bym była cała spocona. Potrzebowałam coś takiego cienkiego i przewiewnego i czarnego oczywiście. Poprosiłam moją siostrę Lucynkę, żeby jak będzie mogła coś takiego popatrzyła dla mnie w mieście.
– Gdzie ja ci teraz czarne wdzianko znajdę… Tak na poczekaniu trudno bardzo będzie… – powiedziała zmartwiona Lucyna. Ale obiecała popatrzeć.
Pojechała do miasta. Po jakimś czasie wraca, przychodzi do mnie i mówi:
– Patrz co mam! Weszłam do pierwszego lepszego sklepu i od razu było! Jakby czekało na mnie!
I mi pokazuje… czarne, cienkie, przewiewne wdzianko!!! Takie jak chciałam!!
– Idealne! – zawołałam z radością.
Lucyna opowiadała dalej:
-Wchodzę do pierwszego sklepu a sprzedawczyni od razu do mnie: ‚w czym może pomóc?’ Więc ja do niej, że szukam czegoś czarnego i przewiewnego. A ona pyta: ‚na pogrzeb? Dla zmarłego czy dla kogoś?’ Tak jakby zmarły już nie był kimś… Ale mniejsza o to. Mówię, że dla kogoś. A ona pokazuje mi to…. Aż w szoku byłam!”
Przerwałam na chwilę, a potem dodałam:
„Także byłam ubrana na zielono i czarno. Czarny to kolor żałoby, a zielony, kolor nadziei…”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!!!
„Pięknie wyglądałaś w kolorach żałoby, nadziei i z czystym sercem!!!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie!
„Tak! Byłam wczoraj u spowiedzi, bo wcześniej z powodu wirusa nie miałam możliwości. Dziękuję, że mi wybaczyłeś i że mogłam przyjąć Komunię za Mamę!!! Dziękuję, mój Jezu!!!”
Leżałam na SERCU Jezusa. A On patrzył we mnie jak w obrazek…

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com