Site Overlay

Dzień: 12 sierpnia 2020

O MĄDROŚCI I POKORZE

Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach. Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzyliśmy w siebie nawzajem z miłością i zachwyem!
„Wiesz, mój Jezu? Pewne zdarzenie sprzed kilku lat mi przypomniało i nie daje spokoju! – zawołałam śmiejąc się wesoło – natrętne jakieś! Czy to Ty mi je…?!”
„Tak, kochanie! Po prostu chcę, żebyś tu je opowiedziała!”
„Nie uważam, żeby było o czym. Ale ok, Twoja Wola! A na drugi raz wystarczy mi o tym powiedzieć. A nie męczyć przypomnaniem!”
Śmialiśmy się oboje! Głośno i perliście! Jezus i ja. Jezus wiedział, że ja żartuję, i, że On może mnie męczyć do woli!
Ułożyłam się wygodnie na SERCU Jezusa i zaczęłam opowiadać:
„Było to kilka lat temu 6, może 7, a może i 8, czas tak szybko biegnie. W każdym razie miałam wtedy dobrego znajomego Janka (imię zostało zmienione, żeby nie było, że jakąś krzywdę chcę mu zrobić. Prawdziwe imię znam ja i Jezus). A raczej ksiedza Jana. Był to młody człowiek, dopiero co po studiach i święceniach kapłańskich. Znaliśmy się i lubiliśmy. Ostatnio niestety, nasze drogi się rozeszły. Ale wtedy byliśmy dobrymi znajomymi.
I któregoś dnia wchodzę na jego profil na Facebooku. A tam trwa zarliwa rozmowa. Młodzi ludzie, koledzy Tomka, wykształceni, po studiach i święceniach kapłańskich o czymś rozmawiają. Była to rozmowa otwarta, na forum publicznym, każdy więc mógł się do niej przyłączyć. Weszłam, przywitałam się i spytałam czy nie przeszkadzam. Księża na to że nie, że skąd, że zapraszają. Czytam więc o czym tak rozmawiają. A oni o jakimś „łokciu”. I tak wygląda jakby o kimś rozmawiali, a konkretnie obgadywali. Pytam co to takiego jest ten „łokieć”? Nie tyle z ciekawości, ale żeby rozmowę zagaić. Gdy tylko się o to zapytałam, młodzi ludzie, księża zamilkli i się jakby rozpierzchli! Jakbym ich nakryła na czymś czego robić nie powinni. Jakbym przyłapała ich na gorącym uczynku. Rozpierzchli się więc. A jeden z nich, kolega Janka, zaczął mnie atakować. Prawic mi złośliwości, złośliwe docinki, igły słać pod moim adresem. Że dla takiej maleńkiej owieczka jak ja to są sprawy zbyt wielkie. Że ciekawość to pierwszy stopień do… Że to są ciemne strony kościoła, że taka prosta owca ich nie zrozumie, nie dotyczy i nie powinno obchodzić!” Dzisiaj te uwagi nie ruszyłyby mnie zbytnio. Ale wtedy byłam jeszcze inną osobą, wrażliwą na własnym punkcie. Postanowiłam jednak, że nie dam się sprowokować, że młody księżulo nie jest mnie w stanie urazić. I na jego złośliwe docinki odpowiadałam z uśmiechem. Młody człowiek widząc, że ze mnie ‚twarda sztuka’, sięgnął po jak mu się pewnie wydawało, armatę dużego kalibru. I zwrócił się do naszego wspólnego kolegi, Janka, wręcz teatratnie: „Księże Janie (wcześniej było na ‚ty’), proszę tej swojej owieczce powiedzieć, że jak będzie taka ciekawska to grozi jej zepsucie!” Jan nie zareagował. Może w tym momencie go nie było, a może wiedział, że z jego kolegą poradzę sobie sama. A mnie w jednej chwili oświecilo! Olśniło!
„A ja myślałam, że wśród Pasterzy owcy zepsucie nie grozi!” – powiedziałam i uśmiechnęłam się szczerze, od ucha do ucha. Janek uśmiechnął się do mnie z uznaniem. Według niego to była tzw „cięta riposta”.
A jego kolega, jeszcze przed chwilą krzykliwy, umilkł w sekundę! Jak oparzony! I już się nie odezwał. Jakbym w jednej chwili przypomniałam mu jego stan, pozycję i jak powinien się względem tego zachowywać. Uśmiechnęłam się do wszystkich uprzejmie i wyszłam z profilu Jana. A wychodząc pomyślałam, że nawet starsza i chora owca może czegoś młodego Pasterza nauczyć. Czego? Pokory. Że nie wystarczy być wykształconym i elokwentnym. Trzeba jeszcze być madrym. Wywyższać się mądrością i pokorą!”
Umilklam. Spojrzałam w oczy Jezusowi głęboko.
„Ot, i cała opowieść!” – szepnęłam bezgłośnie prawie.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„Dziękuję, Moniko. Chcę po prostu, żeby to wybrzmiało!”- wyszeptał Jezus z ogniem.
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie!
„To jeszcze powiedz jaki tytuł dać notce. Bo nie wiem…” – spytałam z prostotą.
„O mądrości i pokorze” – wyszeptał Jezus.l
„Dobrze, mój Jezu. Będzie jak chcesz.”
Jezus patrzył we mnie z czułością i zachwyem…

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com