Site Overlay

Dzień: 8 września 2020

POUKŁADA!

Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach. Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z miłością i uwielbieniem. Tańcząca byłam bardzo, bardzo. Obolała. Ale nie mówiłam o tym mojemu umiłowanemu. Opowiadałam natomiast co robię i co się u mnie dzieje. Mówiłam, że układam modlitwy wiernych, że już prawie połowę ułożyłam. I gdy wysłałam maila do pani redaktor Oremusa z pytaniem dotyczącym czytań, ona nie tylko bardzo dokładnie mi odpowiedziala, ale przede wszystkim bardzo się zdziwiła, że mam takie tempo. Mówiłam Jezusowi że zaczęłam malować nowy obraz. Zimę. Pejzaż zimowy. Nie umiem, ani nie lubię malować pejzaży. I właśnie dlatego, że umiem ani nie lubię, postanowiłam spróbować!
Jezus słuchał z uwagą i cudnym uśmiechem tego co mówiłam.
„Twoja Duchowa Córeczka jest z Ciebie bardzo dumna!” – wyszeptał nagle.
Nie spodziewałam się takich słów… Od razu wiedziałam o którą Córeczkę chodzi… Odsunęłam się od Jezusa automatycznie i skuliłam się w sobie…
„Wybacz, ale nie jestem jeszcze na to gotowa…”- szepnęłam bezgłośnie prawie.
Moja Duchowa Córeczka zmarła niedawno. I to wydarzenie było jeszcze dla mnie świeże… Spojrzałam jednak w mojego Jezusa. Patrzył we mnie z wielką miłością i czułością! Wielką! Nawet większą niż do tej pory!
Wyciągnęłam rękę i dotknęłam policzek Jezusa. A dotykając zbliżyłam się do Niego.
„Myślisz?” – spytałam głaszcząc z czułością policzek umiłowanego.
„Że jest z Ciebie dumna? Ja nie myślę, Ja wiem! Widzę jak patrzy na Ciebie z Góry i uśmiecha się z wielką dumą widząc jak sobie pięknie radzisz, Moniko!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie!!!
„Wybacz, proszę, że tak zareagowałam… Nie gniewaj się na mnie, kochany…”- szepnęłam nieśmiało, ale jednocześnie z mocą.
Jezus ujął moją dłoń, którą głaskałam Jego policzek i ucałował ją z ogniem!
„Ależ Moniko Ja się nie gniewam! Rozumiem Cię, kochana Moja! Musisz po prostu to wszystko w sercu poukładać!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości. I zbliżył się do mnie bardzo! I ja zbliżył się do Jezusa!
„Właśnie! Muszę poukładać w sercu! A jeszcze nawet nie zaczęłam… Szczerze mówiąc nie jak się za to zabr…!” – nie dokończyłam. Jezus przerwał mi pocałunkiem…
„A może pozwolisz, żebym Ja to w Tobie poukładał?” – spytał z prostotą.
„Ty? We mnie? Jasne, oczywiście, naturalnie, że tak!!!”
„Ulozymy wszystko pomalutku, bez pośpiechu, w Twoim tempie, kochana Moja!”
Jezus przerwał na chwilę, a potem dodał z promiennym uśmiechem:
„Po nocy zawsze nastaje dzień, po burzy wychodzi słońce, po pracy jest odpoczynek. I w Twoim sercu nastanie dzień, słońce i odpoczynek!”
Jezus patrzył we mnie głęboko, z ogniem. A ja pomyślałam, że już nastaje…
„Dziękuję Ci bardzo, mój kochany Jezu!!! I bardzo przepraszam!”
Jezus patrzył we mnie… A Jego spojrzenie mówiło, że nie mam Go za co przepraszać.
Patrzyłam w mojego Jezusa z wdzięcznością i oddaniem… A On uśmiechał się do mnie cudownie!

WP2Social Auto Publish Powered By : XYZScripts.com
Scroll Up